- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
"Kamienica pana Andersena"
Monika. A. Oleksa
Wydawnictwo Filia [#współpracabarterowa]
Czy lubicie baśnie Hansa Christiana Andersena? Ja uwielbiam je od dzieciństwa i muszę przyznać, że ta miłość wcale nie minęła z upływem lat. Tym razem jednak nie o samych baśniach będzie mowa, a o niezwykłej powieści, w której sam Hans Christian Andersen pojawia się na uliczkach miasta, spaceruje, rozmawia z mieszkańcami i staje się częścią ich codzienności...
Poznajemy tutaj mieszkańców pewnej kamienicy, a ja bardzo lubię takie historie. Szczególnie te, w których ludzie, choć początkowo niewiele ich łączy, z czasem tworzą wspólnotę. Tak właśnie dzieje się w tej opowieści.
Wszystko zaczyna się od Magdy, wnuczki Janiny, która po odkryciu zdrady narzeczonego postanawia wyjechać do Wałbrzycha, do mieszkania pozostawionego jej przez zmarłą babcię. Potrzebuje czasu, dystansu i chwili, by uporządkować swoje życie oraz zastanowić się nad tym, czego tak naprawdę pragnie. Wyłącza telefon, odcina się od Kacpra i próbuje odnaleźć własną drogę. Zaczyna też rozważać, czy nie przejąć prowadzonej niegdyś przez babcię jadłodajni.
Ale Magda nie jest jedyną bohaterką tej historii. Poznajemy mieszkańców kamienicy, z których każdy nosi w sobie jakiś ból, tajemnicę lub trudne doświadczenia. Jest Karina zmagająca się z problemem alkoholowym i jej partner, który mimo wszystko próbuje być przy niej i dzieciach. Jest Bernard, starszy mężczyzna, którego relacje z synem zostały wystawione na ciężką próbę. Poznajemy Helenę, która mierzy się z samob*jczą śmiercią narzeczonego, czy pisarza, dzieci i wiele innych postaci. Choć bohaterów jest sporo, nie sposób się w nich pogubić. Każdy wnosi do tej opowieści coś ważnego.
Szczególnie spodobało mi się nawiązanie do baśni Andersena oraz obecność samego pisarza, który przechadza się uliczkami, spotyka ludzi i w pewien sposób towarzyszy im w ich codzienności. To nadaje całej historii wyjątkowego, nieco baśniowego klimatu.
Oczywiście nie brakuje tutaj świątecznej atmosfery, ale nie jest to opowieść o błyskotkach, prezentach i wyidealizowanym Bożym Narodzeniu. Autorka pokazuje, że święta to przede wszystkim czas pojednania, wybaczania, również samemu sobie, wzajemnego wsparcia i dostrzegania drugiego człowieka. To historia o miłości, zdradzie, stracie, nadziei, drugich szansach i oswajaniu własnego bólu. O tym, że czasami wystarczy rozmowa, wyciągnięta dłoń i czyjaś obecność, by poczuć, że nie jesteśmy sami.
Bardzo poruszyła mnie historia Kariny. Jej zmagania z nałogiem, trudne chwile i relacja z partnerem, który próbuje być przy niej mimo wielu przeciwności, pokazały mi, jak wiele emocji i prawdy o ludzkim życiu kryje się na kartach tej powieści.
To jedna z tych książek, które otulają ciepłem, ale jednocześnie skłaniają do refleksji. Przypominają, że tuż obok nas, być może za ścianą, mieszka ktoś, kto potrzebuje pomocy, rozmowy albo zwykłego zainteresowania.
Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Magdy. Czy zdecyduje się poprowadzić babciną jadłodajnię? Czy da Kacprowi drugą szansę, a może odnajdzie swoje miejsce właśnie w Wałbrzychu?
Piękna, emocjonalna i pełna życiowych historii opowieść, która zostawia w sercu coś więcej niż tylko świąteczne ciepło. Serdecznie polecam, szczególnie jeśli lubicie powieści, które wzruszają, skłaniają do zatrzymania się na chwilę i przypominają, jak ważna jest obecność drugiego człowieka.❤️
Za egzemplarz dziękuję
Wydawnictwu Filia
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz