"Gwiazdkowy galimatias", Katarzyna Sosnecka

 Sięgacie już po powieści świąteczne? Ja powoli wprowadzam je na swoje regały.Właśnie skończyłam czytać „Gwiazdkowy galimatias” z cyklu "Opowieści z wiary" Katarzyny Sosneckiej,  [Wydawnictwo ESPE #współpracabarterowa]. Muszę przyznać, że w pierwszej chwili skusiła mnie przepiękna okładka z uroczym golden retrieverem. A obok takiego psa trudno przejść obojętnie.😍


Główną bohaterką powieści jest Klementyna. Poznajemy również jej młodszą siostrę Kasię, która jest dość roztrzepana, nie ma pracy i właściwie nie do końca wie, co chciałaby robić w życiu. Klementyna jest jej zupełnym przeciwieństwem. To starsza, bardziej poukładana siostra, która ma prawdziwego bzika na punkcie Bożego Narodzenia. Uwielbia świąteczne tradycje, a w jej słowniku nie brakuje rozmaitych bożonarodzeniowych powiedzonek. Potrafi nawet rzucić takim tekstem jak „A niech to jemioła spadnie”.
Tuż przed Wigilią Klementyna wraca w rodzinne strony, ponieważ okazuje się, że zaginął jej ukochany dziadek. Na miejscu spotyka Piotra Świętego (już wcześniej miała okazję go spotkać), młodego mężczyznę, który jest sąsiadem dziadka.

Szybko wychodzi na jaw, że dziadek przygotował dla rodziny pewną nietypową zabawę. Ukrył wskazówki w bombkach choinkowych, a ich rozwiązanie ma doprowadzić wnuczkę do niego. W całej tej przygodzie pomaga jej właśnie Piotr.

Tylko co tak naprawdę chciał osiągnąć senior rodu? Dlaczego postanowił zniknąć i zostawić rodzinie taką zagadkową misję? I czy przy okazji między Klementyną a Piotrem zacznie rodzić się coś więcej? A to wszystko w towarzystwie uroczego golden retrievera, który skradł moje serce.❤️

Książkę czyta się naprawdę szybko. Nie brakuje zabawnych sytuacji, rodzinnych tajemnic, rodzących się uczuć i niespodziewanych wydarzeń. Jest też miejsce na refleksję, ponieważ za całą zagadką dziadka kryje się coś więcej. Autorka porusza tematy miłości, wybaczania, rodzinnych relacji i tego, co tak naprawdę jest najważniejsze w święta.

Muszę jednak wspomnieć o kilku rzeczach, które nie do końca przypadły mi do gustu. Klementyna momentami trochę mnie irytowała. Jej świąteczne powiedzonka pojawiały się tak często, że chwilami miałam ich już zwyczajnie dosyć. Nie zawsze przekonywała mnie również jej, czasami dziecinna wręcz postawa. Zdecydowanie więcej sympatii wzbudził we mnie dziadek Hieronim i czworonożny bohater. Ten golden retriever po prostu mnie rozbroił i skradł całe moje serce.❤️

Zakończenie również okazało się dla mnie zaskakujące. Nie spodziewałam się takiego finału, chociaż muszę przyznać, że pewne wydarzenia potoczyły się dla mnie zdecydowanie zbyt szybko. Mam wrażenie, że akcja rozgrywa się w ciągu zaledwie tygodnia, a bohaterowie podejmują decyzje i przeżywają sytuacje, które w prawdziwym życiu wymagałyby znacznie więcej czasu do przemyślenia.

Niektóre zachowania wydawały mi się wręcz lekkomyślne i trudno było mi w nie uwierzyć.
Całość momentami przypominała mi amerykańskie komedie romantyczne rozgrywające się w świątecznej scenerii. Przyznam też, że trochę zabrakło mi większej dawki samego klimatu Bożego Narodzenia.

Liczyłam na odrobinę więcej świątecznej atmosfery, ale mimo tych drobnych zastrzeżeń nie uważam tej historii za nieudaną.
„Gwiazdkowe galimatias” to lekka, przyjemna opowieść, przy której można spędzić miły wieczór. Nie wszystko mnie przekonało, niektóre rozwiązania wywołały u mnie mieszane uczucia, ale były też momenty, które wywołały uśmiech. No i ten golden retriever. Dla samego niego warto było poznać tę historię.❤️


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu ESPE 

Komentarze