"Moja przyjaciółka Pola", Marta Owczarek-Boraczyńska

 „Moja przyjaciółka Pola” Marty Owczarek-Boraczyńskiej, wydana nakładem Wydawnictwa Novae Res [współpracabarterowa], to książka, która zaskoczyła mnie swoim pomysłem i bardzo ciepło zapisała się w moim serduchu. ❤️


Antonina, zwana przez wszystkich Tośką, jest nastolatką, która zdecydowanie nie ma łatwego czasu. Ma kilka nadprogramowych kilogramów, lubi dobrze zjeść, a to niestety sprawia, że często staje się obiektem niemiłych docinków. Do tego dochodzą problemy rodzinne. Jej rodzice prawdopodobnie się rozwiodą, więc na czas, kiedy będą zajmować się swoimi sprawami, Tośka zostaje wysłana do ciotki Leokadii do Lipna.

Początki nie są łatwe. Nastolatka szybko zaczyna tęsknić za domem, a starsza ciotka ma swoje przyzwyczajenia i zasady. I właśnie wtedy zaczyna się robić naprawdę ciekawie. A z czasem jednak między nimi rodzi się coraz bliższa relacja. 

Naprzeciwko kamienicy, w której mieszka ciotka, znajduje się kino, a na pobliskich budynkach można zobaczyć murale przedstawiające Charliego Chaplina i Polę Negri, czyli Apolonię Chałupiec, wielką gwiazdę kina niemego i jedną z najbardziej znanych polskich aktorek, która w latach 20. XX wieku zrobiła międzynarodową karierę.

I tutaj pojawia się magia. Tosia zaczyna rozmawiać z Polą. Tak, z Polą Negri! Pola opowiada jej o swoim trudnym dzieciństwie, przeszłości, karierze, sukcesach, ale także o drodze, którą musiała przejść, żeby znaleźć się na szczycie. Czasami jej słowa mocno potrząsną Tosią, ale zdecydowanie w tym dobrym znaczeniu.

Dziewczynka poznaje też nowych przyjaciół, coraz bardziej zbliża się do ciotki i zaczyna inaczej patrzeć na siebie oraz swoje życie. A historia Poli pokazuje jej, że warto mieć marzenia, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby naprawdę dążyć do ich realizacji.

To książka nie tylko o Poli Negri. To przede wszystkim opowieść o akceptacji siebie, poczuciu własnej wartości, determinacji, przyjaźni i rodzinie. Jest tutaj trochę humoru, są życiowe prawdy, wzruszenia, ale też sporo ciepła.

I choć jest to książka młodzieżowa, myślę, że spokojnie może trafić również do serducha dorosłego czytelnika. ❤️ Szczególnie podobało mi się to, że dzięki rozmowom Tosi z Polą możemy poznać tę niezwykłą kobietę z trochę innej perspektywy. Tak, jakby naprawdę usiadła obok nas i zaczęła opowiadać swoją historię.

„Moja przyjaciółka Pola” nie ma ilustracji, ale zupełnie mi ich tutaj nie brakowało. Historia jest na tyle ciekawa, że bardzo szybko dałam się jej porwać.

Jak potoczą się losy Tośki? Czy dziewczyna w końcu uwierzy w siebie? Co stanie się z jej rodziną? I jak bardzo zmieni ją niezwykła przyjaźń z Polą?

Jeśli lubicie książki, które oprócz ciekawej historii zostawiają po sobie coś więcej, zdecydowanie zwróćcie na nią uwagę. Ja bardzo polecam.❤️


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res 

Komentarze