"Introwertyczna", Małgorzata Korbiel

 Czy sięgam po książki młodzieżowe? Jasne, szczególnie wtedy, gdy ich tematyka naprawdę mnie zainteresuje. I właśnie dlatego ostatnio sięgnęłam po „Introwertyczną” Małgorzaty Korbiel Wydawnictwo Nowa Baśń [#współpracabarterowa]


Poznajemy 15-letnią Stellę, a właściwie Elę choć tata, wielki fan Paula McCartneya, postanowił nadać jej imię właśnie na jego cześć. 😉 Dziewczyna razem z rodzicami wyjeżdża na wakacje do domków nad morzem. W sąsiednim hotelu szybko zauważa grupkę rówieśników i bardzo chciałaby się z nimi zaprzyjaźnić. Tylko że Ela nie jest przebojową dziewczyną, która bez problemu nawiązuje nowe znajomości. Wręcz przeciwnie. Jest introwertyczna, bardzo wrażliwa i mocno przejmuje się tym, jak odbierają ją inni.
W grupie jest też chłopak, który od razu wpada jej w oko. Ela próbuje więc trochę bardziej dopasować się do innych, choć nie do końca czuje się z tym dobrze. Na szczęście po sąsiedzku mieszka rodzina z dwoma synami. Młodszy z nich ma zespół Downa, a starszy, Tomek, szybko dostrzega, z czym tak naprawdę zmaga się Ela.
I to właśnie jego rozmowy z nią są dla mnie jedną z najfajniejszych części tej historii. Tomek pokazuje jej, że nie musi udawać kogoś, kim nie jest, żeby zasłużyć na czyjąś sympatię, że jej wrażliwość nie jest wadą, a czymś, co może być naprawdę piękne. I że jeśli ktoś ma ją polubić, to właśnie taką, jaka jest.
Ela jest też bardzo samokrytyczna i często porównuje się z innymi. Do tego dochodzi presja związana z przyszłością. Za chwilę liceum, później studia, a ona przecież jeszcze kompletnie nie wie, co chce robić w życiu. Chciałaby po prostu trochę bardziej cieszyć się tym, co dzieje się teraz. A tych wakacji początkowo wcale nie uważa za szczególnie ekscytujące. Brak zasięgu nie pomaga, bo kontakt z najlepszą przyjaciółką jest mocno ograniczony. 😉 Mimo to z czasem okazuje się, że ten wyjazd może jej dać znacznie więcej, niż się spodziewała. Są tu i zabawne sytuacje, jak choćby sytuacja z manekinem (nie zdradzę nic więcej 😄), ale przede wszystkim sporo takich momentów, które skłaniają Ellę do spojrzenia na siebie, swoją rodzinę i relacje z innymi trochę inaczej.
Podobało mi się, że ta historia nie skupia się wyłącznie na pierwszych zauroczeniach i wakacyjnych przygodach. Jest też o akceptacji siebie, potrzebie przynależności, porównywaniu się z innymi i o tym, że nie zawsze trzeba dopasowywać się do otoczenia, żeby poczuć się dobrze.

Samo zakończenie trochę mnie zaskoczyło, ale chyba nie do końca w ten sposób, którego oczekiwałam. Było dla mnie dość nieprzewidywalne i miałam wrażenie, że autorka trochę na szybko szukała pomysłu na finał tej historii. Spodziewałam się innego rozwiązania i chyba bardziej przekonałoby mnie zakończenie, które w naturalny sposób wynikałoby z całej opowieści. Mimo wszystko nie zmienia to faktu, że całość bardzo mi się podobała i uważam, że warto dać tej książce szansę.
„Introwertyczna” była dla mnie naprawdę przyjemną i wartościową lekturą. Lekką, ale poruszającą ważne tematy.
Jeśli lubicie książki młodzieżowe, w których oprócz wakacyjnego klimatu znajdziecie też trochę refleksji, emocji i bohaterkę, która dopiero uczy się być sobą. Myślę, że warto po nią sięgnąć.



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Nowa Baśń

Komentarze