"Daleki rejs", Magdalena Buraczewska-Świątek

 Magdalena Buraczewska-Świątek jest autorką, której pióro bardzo lubię i cenię. Znam ją jednak przede wszystkim z powieści historycznych, dlatego byłam ogromnie ciekawa „Dalekiego Rejsu” Wydawnictwa Filia #współpracabarterowa który zabiera nas tym razem do czasów współczesnych.


Poznajemy 26-letnią Polę, która po bankructwie firmy i bolesnym rozstaniu spowodowanym zdradą ukochanego, wraca do rodzinnego Darłowa. Chce napisać książkę o swoim rodzinnym mieście, jednak wena gdzieś się ulotniła, a ona utknęła na kilku pierwszych rozdziałach. Los postanawia jednak trochę namieszać, bo w prowadzonym przez jej rodziców pensjonacie pojawia się Maciej, jej dawna miłość z czasów nastoletnich. To właśnie jego pokochała jako dziewczyna, przelewając swoje emocje i marzenia na karty pamiętnika.

Teraz spotykają się po latach. Rozmawiają, spacerują po plaży, wspominają, a między nimi powoli rodzi się bliskość. Tylko czy stara miłość naprawdę nie rdzewieje? Czy Pola, po tym jak została zraniona, odważy się jeszcze raz zaufać uczuciom? I co z narzeczoną Macieja? Tego oczywiście Wam nie zdradzę.

„Daleki Rejs” przeczytałam niemalże jednym tchem. Ogromnie podobał mi się nadmorski klimat tej historii. Kocham polskie morze, dlatego Darłowo (miałam okazję być w tym mieście 4 kata temu), plaża, spacery i ten lekko nostalgiczny klimat były dla mnie ogromną przyjemnością. Bardzo polubiłam również Polę. Jej emocje, zagubienie, próby poukładania życia na nowo i przede wszystkim marzenie o napisaniu własnej książki sprawiły, że z zainteresowaniem śledziłam jej historię.

Autorka stworzyła ciekawych, dobrze wykreowanych bohaterów, a fabuła płynie lekko i przyjemnie. Nie znalazłam tutaj zbędnych dialogów ani nużących opisów. To jedna z tych książek, przy których po prostu dobrze się spędza czas.


Czy bardziej przypadła mi do serca niż powieści historyczne autorki? Chyba nie. To właśnie w tych opowieściach osadzonych w dawnych czasach jestem najbardziej zakochana. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię pióro Magdaleny Buraczewskiej-Świątek i z przyjemnością sięgam po jej kolejne książki.

„Daleki Rejs” polecam szczególnie tym, którzy lubią nadmorskie historie, drugie szanse, powroty do przeszłości i pytanie, czy uczucie, które kiedyś było tak silne, może po latach zapłonąć na nowo.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Filia

Komentarze