Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, że w Wersalu odbywają się wielkie bale debiutantek. Zawsze kojarzyły mi się one raczej z epoką wiktoriańską i oczywiście z serialem „Bridgertonowie”. Tym chętniej zajrzałam do książki „Bal w Wersalu” [Wydawnictwo Luna #współpracabarterowa] aby zobaczyć, jak wyglądało takie wydarzenie pod koniec lat pięćdziesiątych.
Mamy rok 1959 i cztery młode bohaterki: Amelię, Felicity, Caroline oraz Samanthę. Każda pochodzi z innej rodziny, każda ma zupełnie inne doświadczenia i każda przyjeżdża do Paryża z własnym bagażem emocji. Łączy je jedno. Wszystkie mają wziąć udział w niezwykle ważnym wydarzeniu sezonu i zostać przedstawione międzynarodowej elicie.
Rodziny przygotowują dla nich piękne suknie, dziewczęta szykują się do wielkiego balu, a w tle pojawia się również nadzieja na poznanie kogoś wyjątkowego, być może przyszłego męża. A każda z nich marzy o czymś zupełnie innym...
Amelia pragnie zostać prawniczką i walczyć o swoje marzenia, choć w tamtych czasach nie jest to dla kobiety takie oczywiste. Felicity ma trudną relację z siostrą i bardzo chce udowodnić, że również może odnieść sukces. Caroline próbuje poradzić sobie ze zdradą ukochanego, a Samantha zmaga się z traumą po tragicznym wypadku, w którym straciła mamę i młodszego brata. Sama również długo walczyła o powrót do zdrowia. Każda z nich próbuje więc odnaleźć swoje miejsce, zawalczyć o siebie i choć trochę szczęścia.
Bardzo podobał mi się styl autorki. Lubię sposób, w jaki kreuje bohaterki i prowadzi fabułę. Dialogi są naturalne i niewymuszone, a historia płynie niespiesznie, dzięki czemu możemy dobrze poznać każdą z dziewcząt. Jest lekko i przyjemnie, ale nie brakuje też życiowych zawirowań, trudnych wyborów, marzeń i odwagi, by pójść własną drogą.
Miłym dodatkiem jest również pojawiająca się między wierszami młodziutka, piękna Brigitte Bardot, która idealnie dopełnia klimat tamtych lat..To historia o przyjaźni, odwadze, marzeniach i walce o własne szczęście. O tym, że czasami trzeba odważyć się sprzeciwić temu, czego oczekują od nas inni, żeby móc żyć po swojemu.
Czy wszystkie dziewczęta zadebiutują w wielkim stylu? Jak potoczą się ich losy? Tego oczywiście Wam nie zdradzę.
Jeśli macie ochotę na lekką, kobiecą i klimatyczną historię, idealną na spokojny wieczór, „Bal w Wersalu” może być właśnie tym, czego szukacie.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Luna

Komentarze
Prześlij komentarz