"Wszystkie moje troski", tom 2 sagi "Pod lipowym wzgórzem" Agnieszki Matuszewskiej

 Mam chyba jakieś dziwne szczęście jeśli chodzi o serie książkowe. Zamiast trafić na pierwszy tom, często zaczynam od kolejnego i dopiero później żałuję, że nie znam wcześniejszych części. Tak właśnie było z „Pod lipowym wzgórzem”, drugim tomem serii „Wszystkie moje troski” Agnieszki Matuszewskiej Wydawnictwa Replika #współpracabarterowa


To bardzo poruszająca, ale jednocześnie niezwykle życiowa historia. Miałam wrażenie, że czytam o prawdziwych ludziach, ich problemach, emocjach i codziennym życiu.

Karolina spełniła swoje marzenie o domu na wsi, z ogrodem, miejscem dla dzieci i ukochanego psa. Razem z mężem Pawłem, córką Julką i synem Wojtkiem mieli w końcu zacząć cieszyć się rodzinnym szczęściem. Niestety, wszystko zmienia tragiczny wypadek. Wojtek spada z drzewa i doznaje poważnego urazu mózgu. Po operacji zapada w śpiączkę, a życie całej rodziny zostaje wywrócone do góry nogami.

Karolina całkowicie skupia się na synu, Paweł próbuje radzić sobie z tragedią na swój sposób, a między nimi zaczyna pojawiać się coraz więcej żalu i pretensji... Bardzo poruszył mnie również wątek Julki. 11-letnia dziewczynka nadal potrzebuje mamy, chce pokazać jej rysunek, opowiedzieć o czymś ważnym, ale jej potrzeby schodzą na dalszy plan. Bardzo było mi jej szkoda.

Ale to nie jest tylko historia o rodzinie mierzącej się z tragedią. Mamy tutaj również tajemniczego wilka Aresa, legendę o złamanym pakcie, sekrety i wydarzenia sprzed lat. Czy wilk naprawdę pojawia się w pobliżu domu? Czy to, co widzą dzieci, jest prawdą? Czy ziemia, na której zamieszkali, skrywa jakąś tajemnicę? I czy wypadek Wojtka był tylko przypadkiem?

Ten trochę tajemniczy, momentami niemal paranormalny wątek bardzo mnie zaintrygował i sprawił, że jeszcze bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Mimo że nie czytałam pierwszego tomu, bez problemu odnalazłam się w tej historii. Oczywiście po tej lekturze mam ochotę nadrobić poprzednią część i poznać kolejne książki autorki.

„Pod lipowym wzgórzem” to historia pełna emocji, rodzinnych problemów, tajemnic i pytań, na które odpowiedzi poznajemy stopniowo. Bardzo ją przeżywałam, a zakończenie naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło.

To było moje pierwsze spotkanie z piórem Agnieszki Matuszewskiej, ale zdecydowanie nie ostatnie. Jeśli lubicie życiowe, emocjonalne historie z nutką tajemnicy, myślę, że warto po nią sięgnąć. Ja z całego serca polecam.❤️


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Replika 

Komentarze