Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie osoby, która jest ofiarą stalkingu? Mam nadzieję, że sami nigdy nie musieliście tego doświadczyć. Niestety Ana, bohaterka powieści Krystyny Bartłomiejczyk „Dom na końcu drogi” [Wydawnictwo Prozami #współpracabarterowa] nie miała tyle szczęścia.
Młoda kobieta od dłuższego czasu jest prześladowana przez tajemniczego mężczyznę. Zmiany numerów telefonu nic nie dają. Prześladowca wciąż znajduje sposób, by się z nią skontaktować. W końcu Ana postanawia uciec. Opuszcza Gdańsk i rusza przed siebie, licząc na to, że wreszcie zazna spokoju.
Los jednak ma wobec niej inne plany. Podczas śnieżycy dochodzi do wypadku. Ostatkiem sił Ana dociera do domu położonego w Przylesiu, gdzie traci przytomność.
Dom należy do Marcela Walewskiego, lekarza, który otacza ją troskliwą opieką. Pomaga mu również sąsiadka Rozalia, dla której dobro Marcela jest niezwykle ważne. Oboje mają za sobą trudne doświadczenia, dlatego los Any nie pozostaje im obojętny.
Czy Ana odnajdzie w tym miejscu upragniony spokój? Czy jej prześladowca w końcu da za wygraną? I czy między nią a Marcelem narodzi się coś więcej? Odpowiedzi znajdziecie na kartach tej historii.
Książkę czytało mi się dobrze i z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. Były momenty, w których miałam wrażenie, że niektóre wydarzenia rozwijają się trochę szybciej, niż bym tego oczekiwała, jednak nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z lektury. Historia jest lekka, pełna emocji i tajemnic, a kolejne rozdziały zachęcają do poznawania dalszych losów bohaterów.
Najbardziej polubiłam Marcela. To ciepła, opiekuńcza postać, która od razu wzbudziła moją sympatię. Z Aną nie zżyłam się aż tak mocno, choć z ciekawością obserwowałam jej drogę i kibicowałam, by w końcu odzyskała poczucie bezpieczeństwa.
„Dom na końcu drogi” to przyjemna obyczajówka z nutą romansu, tajemnicy i wątkiem stalkingu. Jeśli lubicie historie, w których nie brakuje emocji, trudnych doświadczeń i nadziei na nowy początek, myślę, że warto dać tej książce szansę.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu
Komentarze
Prześlij komentarz