Czy pokoje Waszych dzieci są przestronne i uporządkowane, czy raczej można w nich znaleźć niezliczoną ilość zabawek? U nas zdecydowanie królują książki, choć chłopcy uwielbiają też klocki i samochodziki, których przez lata trochę się nazbierało.😉
Ostatnio zrobiliśmy więc wspólnie przegląd zabawek. Chłopcy sami zdecydowali, że część z nich schowamy i zostawimy dla młodszego brata. To właśnie takie momenty są dla mnie czymś więcej niż zwykłym sprzątaniem. Chcę uczyć dzieci, że nie wszystko musimy mieć, że warto świadomie wybierać, a z niektórymi rzeczami można się pożegnać bez wyrzucania ich do kosza.
I właśnie dlatego tak bardzo spodobał mi się „Zagubiozaur” Rachel Bright, wydany przez Wydawnictwo Zielona Sowa [#współpracabarterowa], z pięknymi ilustracjami Chrisa Hattertona.
To duży, pięknie wydany picturebook z niewielką ilością tekstu, który dodatkowo jest rymowany. Należy do serii „Uczuciozaury” i opowiada o Zagubiozaurze, który ma w swoim pokoju całe mnóstwo zabawek. Jest ich tak dużo, że sam przestaje wiedzieć, co właściwie posiada i gdzie tego szukać. W ogromnym bałaganie gubi nawet swoją ukochaną przytulankę.
Z pomocą przychodzi Ciociozaura, która pokazuje mu, że uporządkowanie pokoju wcale nie musi oznaczać bezmyślnego wyrzucania rzeczy. Można zatrzymać to, co naprawdę ważne, a pozostałym przedmiotom znaleźć nowe miejsce i nowe życie. I chyba właśnie ten przekaz podoba mi się najbardziej.
Bo odgracanie może być czymś więcej niż porządkowaniem szuflad i półek. Może być rozmową o tym, czego naprawdę potrzebujemy, o przywiązaniu do rzeczy, o świadomych wyborach i o tym, że kolejna zabawka wcale nie musi dać nam kolejnej porcji szczęścia.
Sama cały czas się tego uczę. 😉 Ostatnio dużo odgracam w naszym domu, porządkuję książki, ubrania, różne drobiazgi i coraz uważniej przyglądam się temu, co kupuję. Nie zawsze podejmuję idealne decyzje, bo przecież nam, dorosłym, również zdarzają się nieprzemyślane zakupy.
Chcę jednak, żeby chłopcy również uczyli się zatrzymywać przed kolejnym zakupem i zastanawiać, czy naprawdę tego potrzebują. Czy warto wydać kieszonkowe na kolejną plastikową zabawkę, która za chwilę może zaginąć wśród innych, czy może lepiej przeznaczyć je na coś, co zostanie z nami na dłużej albo wesprze kogoś, kto tego potrzebuje.
„Zagubiozaur” bardzo subtelnie wspiera rodziców właśnie w takich rozmowach. Nie moralizuje, nie nakazuje, nie straszy konsumpcjonizmem. Po prostu pokazuje dziecku, że czasem mniej naprawdę znaczy więcej.
To jedna z tych książek, które po przeczytaniu zostają z nami jeszcze długo. I mam poczucie, że warto do niej wracać właśnie wtedy, kiedy w dziecięcym pokoju znowu zaczyna brakować miejsca. ❤️
Za egzemplarz dziękujemy Wydawnictwu Zielona Sowa
Komentarze
Prześlij komentarz