Jesień to dla mnie idealny czas na thrillery i kryminały. To właśnie wtedy najczęściej sięgam po tego typu książki, bo mam wrażenie, że ten mroczny, chłodniejszy klimat idealnie współgra z historiami pełnymi napięcia, tajemnic i niewiadomych.

„To, co zasiane” Justyny Janik-Videiry, [#współpracabarterowa z Wydawnictwem Flow], to książka, która trzyma w napięciu praktycznie do ostatniej strony. Muszę przyznać, że wcześniej nie znałam pióra autorki, dlatego tym bardziej cieszę się, że mogłam poznać jej twórczość.
Historia wciąga od pierwszych stron i naprawdę trudno się od niej oderwać. W centrum wydarzeń znajdują się zaginięcia nastoletnich dziewczynek. Jedna z nich zostaje odnaleziona m*rtwa w parku. Jej ciało zostało ułożone w bardzo dokładny, przemyślany sposób. Dziewczynka jest uczesana i ubrana w białą sukienkę, a na jej ręce, w okolicy nadgarstka, znajduje się wytatuowana cyfra "6". To właśnie ten szczegół staje się jednym z charakterystycznych elementów całej sprawy.
Śledztwo prowadzi komisarz Jan Matejko. Nie przepada za sprawami dotyczącymi dzieci, ponieważ budzą w nim wspomnienia, które od dawna stara się głęboko w sobie ukrywać...
Tymczasem znika kolejna dziewczynka, Kalina, a śledztwo zaczyna prowadzić w stronę wydarzeń sprzed wielu lat. Okazuje się, że rodzice zaginionych dziewczynek w czasach szkoły podstawowej tworzyli paczkę. Był jednak ktoś, kto bardzo chciał do niej należeć. Nie został zaakceptowany, a zamiast tego spotkały go wyśmiewanie, odrzucenie i krzywda, która na zawsze odcisnęła na nim swoje piętno.
Nie chcę zdradzać Wam, co dokładnie wydarzyło się w przeszłości ani do czego posunęli się jego rówieśnicy. Mogę tylko powiedzieć, że to właśnie tam należy szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego po latach rozpoczyna swoją zemstę.
A tutaj naprawdę liczy się czas.
Czy komisarzowi Matejce uda się odnaleźć dziewczynki? Czy zdąży je uratować? Czy uda się złapać sprawcę i przede wszystkim odkryć, co tak naprawdę nim kierowało? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, bo tę historię musicie odkryć sami.
Muszę Wam powiedzieć, że „To, co zasiane” to książka, która naprawdę mocno chwyta za serce. Jest tutaj mrok, strach, ogromne napięcie i przede wszystkim bardzo silne poczucie zemsty. Autorka pokazuje również, jak z pozoru niewinne docinki, wyśmiewanie czy zabawa, którą dzieci mogą uważać za niewinną, potrafią wpłynąć na drugie dziecko i pozostawić w nim ślad na całe życie.
Ta książka ma blisko 400 stron, a ja pochłonęłam ją praktycznie w jeden dzień. Nie mogłam się od niej oderwać, bo cały czas chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej.
To jeden z tych thrillerów, które nie pozwalają o sobie szybko zapomnieć. Dla mnie zdecydowanie książka warta uwagi i jedna z ciekawszych historii kryminalnych, po które sięgnęłam w tym roku.
Jeśli lubicie mroczne historie, tajemnice z przeszłości, śledztwa, presję czasu i motyw zemsty, koniecznie zwróćcie uwagę na „To, co zasiane”.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu FLOW
Komentarze
Prześlij komentarz