"Ostatni głos"
Autor: Wiktor Słojkowski
Wydawnictwo Luna #współpracabarterowa
"Wojna okrada człowieka nie tylko z domów, ulic i bliskich. Okrads go także z bestroski, a to kradzież najpóźniejsza, bo dziecko nie umie jeszcze nazwać tego, co mu zabrano. Wie tylko, że nagle musi dorastać szybciej, niż rośnie. Że serce zaczyna bić poważniej, choć dłonie wciąż są małe. Że trzeba siedzieć cicho, kiedy chciałoby się śmiać. Że trzeba rozumieć spojrzenia, zanim nauczy się rozumieć książki".
Książki o tematyce wojennej są trudne i bolesne. Szczególnie te, które opisują prawdziwe wydarzenia i prawdziwe życie, zwłaszcza ludności cywilnej. Najbardziej poruszają mnie jednak wspomnienia osób, które w czasie wojny były dziećmi.
„Ostatni głos” to właśnie taka książka. To zbiór wspomnień ludzi, którzy jako dzieci przeżyły wojnę. Dziś są już dorosłymi, często starszymi osobami. Niektórzy byli wtedy mali i pamiętają tylko pojedyncze obrazy, inni byli nastolatkami i aktywnie uczestniczyli w wydarzeniach. Byli harcerzami, roznosili meldunki albo po prostu jako dzieci obserwowali świat, który nagle przestał być bezpieczny.
Każdy rozdział to spotkanie z inną osobą, inną historią i inną pamięcią. Wśród bohaterów znajdziemy między innymi Helenę Norowicz, Andrzeja Szwana czy Annę Reszuto. W książce są ich współczesne fotografie, zdjęcia archiwalne oraz spisane wspomnienia. Dzięki temu ma się poczucie, że nie tylko czytamy o historii, ale naprawdę spotykamy tych ludzi.
Auutor oddaje bohaterom głos. Z ogromnym wyczuciem, szacunkiem i taktem.
Dokładnie tak, jak znamy to z jego podcastów.
Nie ma tutaj epatowania wojną. Są za to ludzie, ich emocje, dzieciństwo i pamięć o tym, czego nie da się zapomnieć.W książce znalazłam wiele zdań, które mocno we mnie zostały. Jedno z nich szczególnie: „Dziecko nie zna wielkich analiz. Wie tylko, czy w domu jest lżej. Czy matka oddycha spokojniej. Czy ojciec mniej milczy. Czy przy stole słychać śmiech.”
I chyba właśnie o tym jest ta książka. O wojnie widzianej oczami dziecka. O tym, jak wielkie wydarzenia historyczne wyglądają z perspektywy małego człowieka.
„Ostatni głos” jest również próbą ocalenia pamięci. Do powstania książki zainspirowała autora jego babcia Zofia Krajewska z domu Słojkowska, w czasie okupacji działająca w podziemiu jako łączniczka o pseudonimie Nelly. To właśnie jej opowieści sprawiły, że autor zaczął patrzeć na historię II wojny światowej także z tej bardzo osobistej, cywilnej perspektywy.
Przeczytałam tę książkę praktycznie w dwa dni. Bardzo mnie wciągnęła, ale przede wszystkim poruszyła. Jest prawdziwa, realistyczna, momentami bolesna, a jednocześnie niezwykle piękna. To nie jest typowa książka o wojnie. To są spotkania z ludźmi. Z ich wspomnieniami, dzieciństwem, strachem i tym wszystkim, co wojna zostawiła w nich na całe życie.
Bardzo poruszająca, wzruszająca i napisana z ogromnym szacunkiem. Gorąco polecam. ❤️
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu LUNA
Komentarze
Prześlij komentarz