"Mrok pod sercem" Lucie Ortega

 Bardzo rzadko sięgam po książki z gatunku fantasy. Jeśli już sięgam po fantastykę, fabuła musi naprawdę mnie zaciekawić, a bohaterowie powinni mieć w sobie coś wyjątkowego, co sprawi, że będę chciała poznać ich historię.


Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę z Lucie Ortegi pt. „Mrok pod sercem”, wydaną przez Wydawnictwo Replika [współpraca barterowa]. I wiecie co? Zamawiając ten tytuł, zupełnie nie miałam pojęcia, że jest to drugi tom serii „Szept moczarów”. Dlatego jeśli macie taką możliwość, zdecydowanie polecam rozpocząć swoją przygodę z tą historią od pierwszej części. Ja sama mam zamiar to zrobić, ponieważ po lekturze tego tomu widzę, jak wiele wydarzeń i informacji z poprzedniej części mnie ominęło.
Mimo tego jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ książka okazała się niezwykle wciągająca i fascynująca. Mamy tutaj połączenie naszego rzeczywistego świata z magicznym, mrocznym podziemiem, a na kartach powieści pojawia się wielu ciekawych bohaterów oraz istot wywodzących się z zupełnie innego świata.


To również historia mocno osadzona w słowiańskich wierzeniach i mitologii. Jeżeli interesujecie się słowiańskimi legendami, wierzeniami, albo po prostu macie ochotę poznać niezwykłą historię inspirowaną słowiańską kulturą, myślę, że ta seria może Was zainteresować.

Poznajemy tutaj Lenę, która powróciła do świata żywych po tym, jak popełniła samobójstwo i trafiła do świata Nawii, znajdującego się na pograniczu światów. Była tam nawką, świeżo narodzoną błędnicą, która musiała zwabić człowieka na moczary i doprowadzić do jego śmierci. Tylko w ten sposób mogła dokończyć swoją przemianę i na zawsze pozostać ze swoją rodziną.

Los sprawił jednak, że Lena stanęła na drodze Irmy, strzygi, która pragnęła zemsty na błędniku, Divishem, Nemojem. Dzięki wisiorkowi z wodą życia Lena mogła powrócić do świata ludzi, aby zabić Lukasa Valentę. Mężczyzna chciał zniszczyć moczary, ponieważ kiedyś zginęła w nich jego mama. Jak się okazuje, była to również mentorka Leny, Swietłana.


Początkowo wszystko wydawało się iść zgodnie z planem, jednak człowieczeństwo Leny zaczęło brać górę nad tym, kim miała się stać. Zrozumiała, że posiadając sumienie, zabijanie wcale nie jest takie proste. I właśnie ten wewnętrzny konflikt bohaterki bardzo mi się spodobał.

Lena zmaga się również z trudną relacją z własną mamą. Nie czuje się przez nią kochana ani otoczona troską. Ma wrażenie, że jej decyzje są ciągle oceniane, a zamiast wsparcia często słyszy przykre słowa. Między kobietami brakuje prawdziwej więzi i wzajemnego zrozumienia. W pewnym momencie Lena postanawia się wyprowadzić. Korzysta również z terapii i przyjmuje leki, które pomagają jej uporać się z traumatyczną przeszłością. Terapeutce nie opowiada jednak o świecie, w którym żyła wcześniej, ani o tym, co naprawdę wydarzyło się w Nawii.

Pewnego dnia Lena otrzymuje wiadomość od Lukasa, który prosi ją by przyjechała do jego pensjonatu. Kiedy jednak dociera na miejsce, okazuje się, że to nie Lukas ją tam sprowadził. Za wszystkim stoi Irma.
Strzyga chce odzyskać duszę swojego nienarodzonego dziecka. Jeżeli jej się to nie uda, może zacząć krzywdzić innych, aby osiągnąć swój cel. Lena i Lukas nie chcą dopuścić do takiego scenariusza. Bohaterka postanawia więc udać się na Wyspę Niewiniątek i sprowadzić stamtąd duszę dziecka Irmy.


W trakcie historii będziemy towarzyszyć bohaterom na Wyspę Niewiniątek. Po drodzę czycha na nich wiele niebezpieczenstw, a dziewczyna bedzie musiała też zagrać e pewnś grę... Lena musi zmierzyć się z niebezpieczeństwem i spróbować sprowadzić duszę nienarodzonego dziecka z powrotem do świata żywych. Jeżeli jej się uda, być może zdoła powstrzymać zemstę Irmy i uchronić innych przed konsekwencjami jej działań. Spotka tez swoją miłość Divisha. Czy zdążył on jej wybaczyć, to, co zrobiła?

Bardzo polubiłam bohaterów, szczególnie Lenę i Lukasa. Pojawia się tutaj również złowrogi Duszymur, który stanowi kolejne zagrożenie dla bohaterów. Każda z tych postaci ma swoją historię, motywacje i tajemnice, dzięki czemu nie są one jedynie dodatkiem do fabuły.

Muszę przyznać, że książkę czytało mi się naprawdę szybko. Mimo że liczy prawie 440 stron, historia bardzo mnie wciągnęła i ani przez chwilę nie miałam poczucia, że lektura się dłuży. Wręcz przeciwnie, byłam ciekawa kolejnych wydarzeń i tego, dokąd zaprowadzi Lenę jej niezwykła podróż.
Bardzo spodobało mi się również zakończenie. Było dla mnie satysfakcjonujące i dobrze domknęło tę historię, a jednocześnie sprawiło, że jeszcze bardziej zapragnęłam poznać poprzedni tom.

Nie mogę też nie wspomnieć o wydaniu. Twarda oprawa, piękne barwione brzegi oraz ciekawa czcionka sprawiają, że książka prezentuje się naprawdę wyjątkowo. Sama bardzo lubię właśnie taki rodzaj czcionki, ponieważ czyta mi się ją niezwykle komfortowo.

„Mrok pod sercem” okazał się dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Sięgam po fantastykę naprawdę rzadko, dlatego tym bardziej cieszę się, że ta historia tak bardzo mnie zainteresowała. Połączenie świata rzeczywistego z magicznym podziemiem, słowiańskie wierzenia, mroczny klimat, ciekawi bohaterowie i intrygująca fabuła sprawiły, że naprawdę dobrze się przy niej bawiłam.

Teraz pozostaje mi tylko nadrobić pierwszy tom „Szeptu moczarów”, ponieważ po lekturze „Mroku pod sercem” jestem bardzo ciekawa, co wydarzyło się wcześniej i ile jeszcze przede mną.

Jeżeli lubicie fantastykę inspirowaną słowiańską mitologią i wierzeniami, a przy tym cenicie mroczne, tajemnicze historie z ciekawymi bohaterami, serdecznie polecam Wam tę książkę.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Replika 

Komentarze