"Milczące", Patrycja Pelica

 Czy lubicie sięgać po książki, w których fabuła przeplata się z legendami, wierzeniami i dawnymi przesądami? Ja bardzo lubię takie historie. Uwielbiam poznawać mity, legendy i wierzenia, szczególnie wtedy, gdy autor potrafi stworzyć z nich niezwykły, tajemniczy klimat.


Ostatnio przeczytałam „Milczące” Patrycji Pelicy [Wydawnictwo Replika #współpracabarterowa] i muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się, jak bardzo ta książka mnie wciągnie. Już sama okładka bardzo mnie zaintrygowała, ale to historia sprawiła, że zostałam z nią na dłużej.

Mamy wiosnę 1928 roku. Komisarz Eryk Maciejowski zostaje przeniesiony do Włodawy. Już pierwszego dnia poznaje 17-letnią Juliannę, córkę szanowanego i bogatego młynarza. Dziewczyna jest pełna życia, radosna i lubiana przez wszystkich. Tego wieczoru komisarz widzi ją w karczmie, gdzie tańczy z młodym parobkiem pracującym u jej ojca. Tej nocy Julianna nie wraca jednak do domu. Jej ciało zostaje znalezione nad rzeką.

I właśnie wtedy zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Mieszkańcy Włodawy wierzą w wodniki, nimfy i inne istoty zamieszkujące rzekę. Są przekonani, że to właśnie taka istota mogła stać za śmiercią dziewczyny. Tym bardziej że podobna zbrodnia wydarzyła się już wcześniej. Nad rzeką znaleziono ciało Racheli Goldberg, młodej Żydówki, a mieszkańcy również wtedy winą obarczyli wodnika.

Komisarz Eryk Maciejowski nie wierzy jednak w żadne nadprzyrodzone istoty. Jest przekonany, że za wszystkim stoi człowiek. Tylko dlaczego te dwie zbrodnie wydają się mieć ze sobą tak wiele wspólnego? Jaką tajemnicę skrywa rodzina Julianny? Co wydarzyło się przed laty? I czy rzeczywiście nad rzeką pojawiają się istoty, których lepiej nie spotkać, czy może ktoś bardzo sprytnie wykorzystuje ludzkie wierzenia i strach?

Muszę wam powiedzieć, że książkę czytało mi się naprawdę bardzo dobrze. Cały czas towarzyszyło mi uczucie niepokoju i pewnego dyskomfortu. Ta atmosfera tajemnicy, rzeka, dawne wierzenia, przesądy i ludzie, którzy naprawdę wierzą, że za tym wszystkim stoją wodniki czy córzałki, stworzyły niezwykle klimatyczną całość.

Fabuła została świetnie poprowadzona, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, a autorka umiejętnie buduje napięcie i sprawia, że cały czas zastanawiamy się, gdzie kończy się legenda, a zaczyna prawdziwe zło.

Z piórem Patrycji Pelicy spotkałam się po raz pierwszy, ale muszę przyznać, że było to bardzo udane spotkanie. „Milczące” okazały się dla mnie naprawdę ciekawą i wciągającą przygodą czytelniczą. A zakończenie? Zdecydowanie zaskakujące.

Jeżeli lubicie książki z tajemnicą, niepokojącym klimatem, dawnymi wierzeniami i historiami, przy których do końca nie wiadomo, czy za wszystkim stoi człowiek, czy może jednak coś, czego nie da się racjonalnie wyjaśnić, serdecznie wam polecam.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Replika 

Komentarze