"Księga duchów", Siri Hustvedt

 "Najbardziej bolesną rzeczywistością tego świata jest nie to, że kogoś kochasz i tracisz tę osobę  gdy umiera, lecz niezdolność do miłości, co znaczy także brak empatii i poczucia winy,bo zwyczsjna więź z innymi ludźmi nigdy się nie rozwinęła lub zostala zerwana."(s. 154).


Książki o stracie, o przebytej i przeżywanej żałobie, są ciężkim i trudnym tematem. Myślę, że to jest taka lektura, której nie czyta się lekko, nie czyta się łatwo. Ale z własnego doświadczenia wiem, że takie książki też są potrzebne, zarówno dla osób, które piszą o swojej żałobie, jak i dla tych, które przeżywają utratę kogoś bliskiego.

Ja w swoim życiu straciłam bardzo wiele osób bliskich memu sercu. I powiem wam, że „Księga duchów” Siri Hustvedt [Wydawnictwo Znak #współpracabarterowa], była książką, którą bardzo przeżyłam. Wylałam też wiele łez. Nawet kiedy teraz piszę te słowa i wspominam właśnie fragmenty, które przeczytałam, dotyczące tej takiej miłości małżonków, ponieważ jest to książka, w której Siri mierzy się ze swoją żałobą po utracie Paula Austera. Ukochanego męża, partnera, przyjaciela, kochanka. Przez żyła w innym świecie. Nie docierało do niej, co się stało. Zapominała o wielu rzeczach, funkcjonowała w innym świecie. Byli razem 43 lata. Właśnie o tej wyjątkowej miłości łączącej Siri i Paula, ale i o ogromnej stracie, jest ta książka. Znajdziemy w niej również listy które napisał Paul, a także zapiski z dzienników Siri na temat hospitalizacji, śmi*rci oraz pogrzebu Paula.

Najbardziej poruszyło mnie to, że sama przeżywałam stratę bardzo bliskich mi osób, m.in. mojej siostry. Mimo, iż wiedziałam, że już jej nie ma, odruchowo robiłam wiele rzeczy. Dlatego też tak książka tak mocno do mnie trafiła.

To była naprawdę bardzo głęboka, wzruszająca pozycja. Myślę, że osoby, które mierzą się z bolesną stratą kogoś bliskiego, powinny się pochylić nad tą książką, ponieważ w pewien sposób pomaga zrozumieć swoje uczucia.

Być może niektóre sposoby przeżywania żałoby wydają się nam wstydliwe albo są niezrozumiałe dla innych. Ta książka pokazuje jednak, że każdy człowiek przeżywa żałobę inaczej. Jeżeli coś pomaga nam choć odrobinę lżej unieść ten ból, to nie ma w tym nic niewłaściwego. Cierpienie po stracie jest ogromne, szczególnie w pierwszych miesiącach i latach, a ta książka daje wsparcie i poczucie, że nie jesteśmy sami w swoich emocjach ani w tych pozornie nieracjonalnych odruchach. Tak jak Siri, która potrafiła nakryć stół dla czterech osób, a nie dla trzech.

Piękna, poruszająca, wspierająca i bardzo pomocna. Myślę, że jest to jedna z najlepszych książek drugiego półrocza tego roku. Jestem też przekonana, że znajdzie się w mojej pierwszej dziesiątce książek 2026 roku.

Do tej pory nie robiłam miesięcznych podsumowań, bo zwyczajnie brakowało mi na to czasu. Myślę jednak, że pod koniec roku na pewno przygotuję ranking najlepszych książek 2026 roku. Wiem, że "Księga duchów" znajdzie się wśród tych, które poruszyły mnie najbardziej i wpłynęły na moje myślenie o żałobie i jej przeżywaniu. Polecam z całego serca.❤️



Za egzemplarz dziękuję
 Wydawnictwu Znak 

Komentarze