"Copycat", Mieczysław Gorzka

 Uwielbiam kryminały i naprawdę nie potrzebuję jesiennej czy zimowej aury, żeby po nie sięgać. Tym razem trafił do mnie „Copycat” Mieczysława Gorzki, powieść wydana przez Czarną Owcę #współpracabarterowa. Autora wcześniej nie znałam, dlatego tym bardziej cieszę się, że miałam okazję poznać jego pióro, bo ta książka naprawdę bardzo mi się podobała.


Mamy tutaj trzy główne postacie, z których każda dźwiga za sobą trudną przeszłość.
Agnieszka Dudek jako 13-letnia dziewczynka została porwana i przetrzymywana w piwnicy. Uratował ją ojciec Marka, jej najlepszego przyjaciela, policjant Rosiński, który niestety zginął podczas akcji. Był on dla niego kimś niezwykle ważnym, a po latach sam został policjantem.

Jest też Robert Wójtowicz, fotograf, który przeżył traumatyczne wydarzenie. W miejscu swojej pracy znalazł ciało brutalnie zam*rdowanej sekretarki. To wydarzenie uruchomiło w nim liczne fobie, z którymi do dziś się zmaga.

I właśnie po 23 latach przeszłość ponownie daje o sobie znać. Pojawia się morderca, który działa według określonego schematu. Kopiuje sposób działania innych seryjnych zabójców, a kolejne ofiary sprawiają, że zagadek zamiast ubywać, jest coraz więcej. W sprawę zostaje zaangażowana również policjantka Joanna Borowiec.

Agnieszka po latach wraca do Wrocławia jako dorosła kobieta i pisarka. Opisała już swoje tragiczne przeżycia, a teraz chce stworzyć kolejną książkę. Nie wie jeszcze, jak mocno jej przeszłość połączy się z teraźniejszością. Tym bardziej że jej sąsiadem okazuje się właśnie Robert Wójtowicz, który dodatkowo fotografował jedną z ofiar...

I tutaj zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Intrygi, tajemnice sprzed lat, kolejne ofiary, trauma, fobie i pytanie, kto tak naprawdę jest tym kopikatkiem i dlaczego zabija właśnie w taki sposób.

Muszę przyznać, że tym razem autor naprawdę mnie zaskoczył. Zazwyczaj dość szybko łapię trop i potrafię wytypować sprawcę, ale tutaj długo nie miałam pojęcia, kto jest kim i dokąd właściwie zmierza ta historia. A finał? Totalny obuch w głowę!

„Copycat” przeczytałam bardzo szybko, mimo że książka ma 423 strony. Akcja pędzi, cały czas coś się dzieje, napięcie nie odpuszcza, a niewyjaśnione sprawy z przeszłości tylko dokładają kolejnych emocji. Podobało mi się również to, że nie ma tutaj zbędnych opisów. Jest konkretnie, dynamicznie i bardzo dobrze napisane.

Jeżeli lubicie mocne, wciągające kryminały, w których akcja pędzi na łeb na szyję, a autor potrafi wyprowadzić czytelnika w pole, zdecydowanie warto dać „Copycatowi” szansę.

Ja już wiem jedno. Jeśli w moje ręce trafi kolejna książka Mieczysława Górszka, z przyjemnością po nią sięgnę. Bo po takim finale zdecydowanie mam ochotę na więcej.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarną Owca

Komentarze