Rzadko sięgam po romanse, a już szczególnie po takie, w których pojawiają się sceny erotyczne. Nie dlatego, że sama ich obecność mi przeszkadza — wszystko zależy od sposobu opisu. Jeśli są subtelne, pełne emocji i uczuć, potrafię je docenić. Natomiast wulgarne i niesmaczne opisy skutecznie odbierają mi przyjemność z lektury. Zdarza się wtedy, że — mimo dobrej fabuły — po prostu je pomijam.
W tym roku postanowiłam jednak otworzyć się na gatunki, po które zwykle sięgam rzadziej. Dawniej romanse czytałam częściej, ale po serii naprawdę słabych książek zrobiłam sobie od nich długą przerwę. Z tą rezerwą sięgnęłam po "Miłość na pokaz", autorstwa Lauren Asher Wydswnictwa LUNA [współpraca barterowa] trzeci tom serii Lakefront Billionaires. Nie czytałam poprzednich części, ale nie miałam problemu z odnalezieniem się w fabule.

Głównymi bohaterami są Lily Muñoz i Lorenzo Vittori. Oboje korzystają z aplikacji randkowej Erosa i… nie wiedzą, że piszą właśnie ze sobą. Posługują się innymi nickami, a gdy w końcu dochodzi do spotkania twarzą w twarz, zaskoczenie jest obustronne. Akcja rozgrywa się w miasteczku Lake Visteria, gdzie Lorenzo startuje w wyborach na burmistrza. Mieszkańcy nie do końca mu ufają — jest nowy, krążą o nim plotki, a jego konkurentem jest „swój”, lokalny kandydat.
Stawka wyborów jest dla Lily bardzo wysoka. Przy jednej z ulic znajduje się kwiaciarnia należąca niegdyś do jej rodziców — ich spuścizna, której nie chce stracić. Konkurencyjny kandydat planuje bowiem zburzyć lokalne sklepy. W tej sytuacji Lily i Lorenzo zawierają układ: zostają fałszywymi narzeczonymi. Lorenzo zyskuje wiarygodność w oczach wyborców, a Lily realną szansę na uratowanie tego, co dla niej najważniejsze.
Lorenzo skrywa jednak sekret związany z tragiczną śmiercią rodziców oraz zmaga się z nerwicą natręctw. To sprawia, że jest ostrożny w relacjach i emocjonalnie zdystansowany. Z czasem jednak udawany związek zaczyna przeradzać się w coś prawdziwego. Uczucie rozwija się powoli, naturalnie — i to był jeden z największych atutów tej książki.
Niestety, problem pojawia się w momencie scen intymnych. Choć nie ma ich wiele, ich sposób opisania zupełnie do mnie nie trafił. Miałam wrażenie, jakby bohaterowie nagle zostali „podmienieni” — język stał się wulgarny, agresywny i pozbawiony subtelności. Te fragmenty były dla mnie po prostu niesmaczne i wybijały z rytmu lektury, dlatego je pomijałam.
A szkoda, bo gdyby te sceny zostały opisane delikatniej, z większym naciskiem na emocje i bliskość, książka byłaby naprawdę bardzo dobra. Pomijając ten aspekt, czytało mi się ją świetnie, a bohaterowie byli wiarygodni i interesujący.

Czy sięgnę po wcześniejsze tomy serii — "Projekt miłość" oraz "Miłość między wierszami"? Być może, jeśli znajdę czas. Z jednej strony ciekawość wygrywa, z drugiej — obawiam się podobnych opisów scen łóżkowych. Jeśli jednak zdecyduję się je pominąć, możliwe, że będzie to całkiem dobra lektura.
Czytaliście tę serię? Jestem ciekawa Waszych opinii.🤍
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu LUNA
Komentarze
Prześlij komentarz