Siostry ze Starego Młyna (tom 4): Nadzieja

 Są czytelnicy, którzy zdecydowanie wolą pojedyncze powieści, i tacy, którzy najchętniej sięgają po wielotomowe historie. Ja należę do tych osób, które lubią oba rozwiązania. Jeśli jednak miałabym polecić jedną serię obyczajową, bez wahania wskazałabym cykl „Siostry ze Starego Młyna” autorstwa Ilony Gołębiewskiej, wydany przez Wydawnictwo Muza. „Nadzieja” to IV i zarazem ostatni tom tej niezwykle ciepłej serii, poświęconej losom sióstr Złotowskich.


Tytułowa Nadia jest najmłodszą z sióstr. Ma trzydzieści lat, mieszka i pracuje w Warszawie, a jednocześnie odkłada pieniądze na własne mieszkanie. Mimo że jej życie wydaje się poukładane, wciąż nie jest pewna, czy stolica jest miejscem, w którym chciałaby zostać na zawsze. Wszystko zmienia się, gdy dowiaduje się o pobycie w szpitalu Wodza, męża ciotki Marty.

To właśnie Marta wraz z mężem zaopiekowali się dziewczynkami po tragicznej śmierci ich rodziców w wypadku samochodowym. Od tamtej pory wychowywały się w Starym Młynie, malowniczej miejscowości położonej niedaleko Kazimierza Dolnego. Gdy Nadia traci pracę, postanawia wrócić w rodzinne strony i pomóc ciotce w prowadzeniu młyna, piekarni oraz skansenu.

Pobyt w Starym Młynie przynosi jednak znacznie więcej zmian, niż mogła się spodziewać. Po gwałtownej burzy zawala się część ściany młyna. W trakcie prac porządkowych robotnicy odnajdują starą skrzynię, a w niej fotografie, listy oraz wojenny pamiętnik Nadziei Złotowskiej. Nadia rozpoczyna fascynujące poszukiwania prawdy o swojej przodkini, próbując odkryć jej historię i rodzinne tajemnice.

W tle tej zagadki rozwija się również subtelny wątek romantyczny. Janek, jeden z pracowników młyna, od początku zwraca uwagę Nadii. On również nosi własne życiowe blizny i zmaga się z opinią, jaką pozostawił po sobie jego ojciec. Czy Nadia odważy się otworzyć na uczucie? Czy odnajdzie swoje miejsce na ziemi? A może zdecyduje się wrócić do Warszawy?

Nadzieja” to piękna, ciepła i pełna emocji opowieść o rodzinie, korzeniach, miłości oraz poszukiwaniu własnej drogi. Autorka stworzyła niezwykle klimatyczny świat, do którego wraca się z prawdziwą przyjemnością. Szczególnie urzekło mnie miejsce akcji, przypominające okolice Kazimierza Dolnego, a także atmosfera wspólnoty, domowego ciepła i codziennych rytuałów.

Na uwagę zasługuje również staranne wydanie książki. Każdy rozdział rozpoczynają czarno-białe ilustracje, a na końcu znajdziemy przepisy na wypieki Marty ze Starego Młyna. Moją uwagę szczególnie przykuł przepis na faluche chlebowe z czosnkiem, który z pewnością kiedyś wypróbuję.😉

Choć bardzo żałuję, że jest to już ostatni tom serii, cieszę się, że mogłam poznać historię sióstr Złotowskich. To jedna z tych książek, które czyta się szybko i z ogromną przyjemnością. Lekki, obrazowy język autorki sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Co ważne, „Nadzieję” można czytać również bez znajomości poprzednich części, ponieważ stanowi zamkniętą historię.

To wzruszająca, pełna nadziei opowieść, którą z całego serca polecam miłośnikom powieści obyczajowych.




Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MUZA

Komentarze