"Ostatnia Gejsza z Gion", Magdalena Buraczewskiej-Świątek

 Są takie książki, które nie tylko się czyta, ale przeżywa. „Ostatnia gejsza z Gion” Magdaleny Buraczewskiej-Świątek od Wydawnictwa Replika [#współpracabarterowa] właśnie taka jest. Od pierwszych stron poczułam, że to nie będzie zwykła historia — to była opowieść, która wciąga emocjonalnie, powoli, ale bardzo głęboko, i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po odłożeniu książki. 

Już sam motyw gejszy poruszył mnie szczególnie, bo to temat często błędnie interpretowany. Gejsza nie jest kurtyzaną, ale artystką, kobietą zamkniętą w tradycji, rozdwojoną między obowiązkiem a sercem. Historia Hany, zwanej Yukiko — "Śnieżne Dziecko" — złamała mi serce. Oddana do okiya jako mała dziewczynka, pozbawiona matki, dzieciństwa i wyboru… czytając o jej losie, czułam ogromny smutek, ale też podziw dla jej wewnętrznej siły. 

Przez cały czas miałam wrażenie, że Hana oddycha gdzieś obok mnie. Jej tęsknota za wolnością była tak prawdziwa, tak namacalna, że momentami aż bolała. Każda scena, w której musi ukrywać emocje pod perfekcyjnym makijażem gejszy, wywoływała we mnie złość i bezsilność. Bo jak pogodzić piękno sztuki z życiem w złotej klatce? 

Relacja z Thomasem Bennettem poruszyła mnie wyjątkowo. To nie jest banalny romans — to ciche spojrzenia, niedopowiedziane gesty, strach i nadzieja splecione w jedno. Ich uczucie jest kruche, zakazane, a przez to jeszcze bardziej intensywne. Czytając, miałam w sercu ciągłe napięcie i lęk, że każdy kolejny krok może przynieść katastrofę. A jednak nie potrafiłam przestać kibicować im obojgu...

Autorka w niezwykły sposób oddała klimat Japonii XIX wieku i Londynu z początków XX wieku. Czułam zapach herbaty, widziałam ciężkie kimona, misternie ułożone fryzury, biały makijaż i powściągliwe gesty. Ta książka działa na zmysły i emocje jednocześnie. Jest piękna, ale też bolesna — pełna straty, tęsknoty i niespełnienia. 


To opowieść o kobiecie, która nie chce powtórzyć losu swojej matki, która nie zgadza się na życie w hańbie ani na rezygnację z marzeń, nawet jeśli cena za wolność jest niewyobrażalnie wysoka. Czytając, wielokrotnie zadawałam sobie pytanie: Czy ja miałabym w sobie tyle odwagi? Po skończeniu tej książki,  długo siedziałam w ciszy. 

Byłam wzruszona, poruszona i emocjonalnie "rozbita", ale w tym najlepszym znaczeniu. To jedna z tych historii, które zostawiają ślad - w sercu i w myślach. Jeśli szukacie powieści, która zabierze Was daleko, wzruszy i zmusi do refleksji, naprawdę polecam sięgnąć po tę przepięknie wydaną powieść z barwionymi brzegami "Ostatnia Gejsza z Gion". Dajcie się tej historii poprowadzić- być może zostanie z Wami na dłużej, tak, jak została ze mną.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Replika 

Komentarze