"Ona coś knuje", Sara Goodman Confino

 „Ona coś knuje” to druga powieść Sary Goodman Confino, autorki książki Pięć ślubów i jeden romans, która bardzo przypadła mi do gustu. Nic więc dziwnego, że z ogromną ciekawością sięgnęłam po jej najnowszą powieść. Już sama okładka wzbudziła moje zainteresowanie – kocham motyw morza i nadmorski klimat, który od razu skradł moje serce. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza [współpracabarterowa].


Historia od pierwszych stron wciąga emocjami. Poznajemy trzydziestoczteroletnią Jennę, która dowiaduje się, że jej mąż ma romans i chce rozwodu. Choć pozwala jej jeszcze przez jakiś czas mieszkać w ich wspólnym domu, Jenna decyduje się wyjechać do rodziców, by w spokoju zaleczyć złamane serce. To tam, w atmosferze troski, ale i nacisku ze strony matki, zaczyna się rozmowa o tym, że najwyższy czas wziąć życie w swoje ręce i zawalczyć o siebie.

Przełomowym momentem okazuje się przyjazd babci Evelyn – ponad osiemdziesięcioletniej kobiety o niesamowitej energii, charyzmie i sile charakteru, której mogłaby pozazdrościć niejedna młodsza osoba. Evelyn chce wrócić do swoich rodzinnych stron – nadmorskiego miasteczka w Massachusetts. Pod wpływem impulsu Jenna proponuje, że ją tam zawiezie. Ta decyzja staje się początkiem niezwykłej podróży – nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie.

W trakcie drogi Evelyn snuje opowieści o swojej młodości, cofając nas do lat 50-tych. Poznajemy jej historię miłości do Tony’ego – Portugalczyka, który nie spełniał oczekiwań jej żydowskiej rodziny. Tradycja, przekonania i strach przed tym, „co ludzie powiedzą”, stanęły w sprzeczności ze szczęściem młodych zakochanych. Czy Evelyn udało się zawalczyć o miłość? Jakie konsekwencje miały decyzje jej rodziców i jakie tajemnice skrywa przeszłość?

Pobyt w nadmorskim miasteczku ma dla Evelyn również bardzo osobisty cel, a Jenna – zupełnie nieświadomie – zaczyna odkrywać nie tylko rodzinne sekrety, ale i samą siebie. To czas konfrontacji z bólem po zdradzie, z lękiem przed przyszłością i z pytaniem, czy po rozwodzie można jeszcze zbudować szczęście na nowo.

Książka bardzo mi się spodobała i wywołała we mnie wiele emocji. To poruszająca, sentymentalna opowieść o sile uczuć, zdradzie, radzeniu sobie po rozstaniu, o odwadze w walce o własne życie, ale także o więziach i tajemnicach rodzinnych. Autorka pięknie pokazuje, jak bardzo tradycja potrafi czasem ranić i jak wysoką cenę płacą za nią kolejne pokolenia.

Evelyn to postać absolutnie wyjątkowa – uparta, bezkompromisowa, a przy tym pełna ciepła i serca. Jenna natomiast przechodzi wyraźną przemianę: z kobiety pogrążonej w żalu stopniowo staje się osobą gotową na zmiany. Fabuła nie pędzi, ale właśnie w tym tkwi jej urok – to spokojna, refleksyjna podróż do przeszłości, pełna emocji i pięknie napisanych dialogów.

Z tą książką spędziłam cały weekend i była to naprawdę wyjątkowa literacka przygoda.

Jeśli lubicie historie rodzinne, powieści z duszą, nadmorski klimat i opowieści o drugich szansach – koniecznie sięgnijcie po „Ona coś knuje”. A jeśli już ją czytaliście, dajcie znać, jakie emocje w Was wzbudziła.  


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza

Komentarze