"BABCOCHA", Justyna Bednarek, Wyd. Poradnia K



"Babcocha", to tytuł publikacji od Wydawnictwa Poradnia K, którą miałam okazję ostatnio przeczytać. Ucieszyłam się, bo to książka stworzona przez duet, który bardzo cenię i naprawdę lubię. Ten sam, który poznałam podczas lektury książek o skarpetkach w roli głównej. Autorką pozycji, jest pani Justyna Bednarek, natomiast przezabawne ilustracje dodał do niej Daniel de Latour

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę w książce, kiedy wziełam ją do ręki, to okładka. Moja ulubiona twarda oprawa i piękna szata graficzna, której tłem jest własnoręcznie wyhaftowany obrus. Na niej zaś, w owalnej ramce, zobaczyłam staruszkę.Tytułową, główną bohaterkę książki - Babcochę.

Babcocha jest czarownicą, ale taką dobrą. To taka miła babuszka, która przybyła do Grajdołka na chmurce i tam postanowiła osiąść w pewnej opuszczonej chatce. Gdy uwinęła się z porządkami, wzięła się za łupanie orzechów. Jak się okazało, w jednym z nich znalazło się Orzechowe Licho, które zamieszkało za piecem. Babcocha jest dobra, ale i sprawiedliwa, nie znosi marudzenia ani kłamstwa ani krzywdzenia innych. Kiedy trzeba - pomaga, interweniuje, pociesza. Zaprzyjaźnia się z córką stolarza, Antoniego Ryby - Bernadettą. Nawet na chwilę zamieniła go w zająca, ponieważ nie dotrzymywał danego córeczce słowa!

Babcocha potrafi wszystko: leczy żabie nóżki, zmienia dziś na wczoraj, a wczoraj na jutro, zamienia żołędzie w złote monety, przegania duchy, sieje rzepak ze Świętym Bartłomiejem, a nawet uwalnia gwiazdę. A to tylko namiastka, bo w książce niesamowitych opowieści i zaprezentowanych umiejętności dobrej czarownicy, jest o wiele więcej.

Na książkę składa się 54 krótkie, praktycznie jednostronne historie, opatrzone pięknymi, bardzo zabawnymi ilustracjami. Są one wyjątkową ozdobą. Dzięki nim, do bohaterów publikacji odczuwamy jeszcze większą sympatię. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Każda opowieść jest inna, jednak w książce przeplatają się losy naszych bohaterów: Babcochy, Bernadetty, Antoniego Ryby, sołtysa, sklepowej Renaty, młynarza, sprzedawcy, no i Licha.

"Babcocha", to bardzo przyjemna lektura, którą, mimo małej czcionki tekstu, czytało mi się sprawnie i szybko. To wyjątkowa publikacja i propozycja do czytania na jesienno-zimowe wieczory. To książka, która wywołuje uśmiech na ustach, ale poprzez perypetie bohaterów, w pewien sposób skłania czytelnika do refleksji. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Główna bohaterka, stoi na straży porządku, dba o innych, pomaga, zwraca uwagę na rzeczy ważne, na uczucia ludzi ale i zwierząt. Jestem lekturą zachwycona. Polecam ją zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Myślę, że sprawdzi się idealnie jako prezent książkowy na zbliżające się okazje

Gorąco polecam!!!



Książkę znajdziecie


Za egzemplarz
dziękujemy
 


Komentarze

  1. Wygląda na ciekawą książke, a oprawa graficzna jest naprawdę ładna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądra i przepełniona emocjami lektura, która będzie idealna dla młodszego czytelnika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromie mnie zaciekawiła, nie tylko ta książka, ale i książka o skarpetkach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ilustracje robią wrażenie! Przypominają mi się książki z mojego dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę dobrego już o niej słyszałam, i planuje nawet zakup

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa książeczka. Warto ją kupić dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi bardzo dobrze. I dobrze zrobiła zamieniając jego w zająca:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna recenzja! A mnie akurat ilustracje średnio zachwycają... lubię trochę inną kreskę rysunków.

    OdpowiedzUsuń
  9. O bardzo ciekawa książka, chętnie ją zakupię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz