"Szklany dom", Eve Chase - RECENZJA

"Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą". Druga część przygód kodujących przyjaciółek od Wyd. Wilga


 Tytuł: "Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą"
Autor: Stacia Deutsch
Wydawnictwo: Wilga
Oprawa: miękka
Liczba stron:160
Dostępna: Tutaj


Drugie spotkanie z "kodującymi przyjaciółkami" już za mną. Seria, którą stworzyła Stacia Deutsch, zdobywa coraz większą popularność i wcale się nie dziwię. Poprzez książki "Dziewczyny kodują" autorka pokazuje, że dziewczynki potrafi naprawdę wiele osiągnąć i zaraz się o tym przekonacie!



Bohaterki serii, to cztery przyjaciółki: Sophia, Lucy, Eryn i Maya, których wielką pasją jest programowanie oraz wspólnie spędzanie wolnego czasu. Razem chodzą na zajęcia kodowania, które prowadzi pani Clark.

Tym razem przeczytamy historię z punktu widzenia Sophii. Dziewczynka jest menadżerką w klubie fubolowym. Ma trzy młodsze siostry, którymi bardzo często się opiekuje.  Jest wielką podporą dla swoich zapracowanych rodziców...

Przyjaciółki pragną wziąć udział w hakatonie - konkursie programowania. Tematem przewodnim mają być roboty. Robota należy tak zaprogramować, aby pokonał labirynt, który przygotują sędziowie. "Najpierw trzeba mieć pomysł, potem zaplanować algorytm, a na końcu go zakodować".

 Dziewczyny mają głowy pełne pomysłów i chcą dobrze przygotować się do prezentacji.  Do swojego teamu przyjmują Leilę, która tak jak one, uwielbia kodowanie i jest w tym naprawdę dobra. Dla swojej drużyny wymyślają nazwę "Tańczące Roboty", zapisują pomysły, udoskonalając je oczywiście wiele się przy tym wygłupiając...
 

Dzień konkursu coraz bliżej, niestety kilka dni przed nim okazuje się, że Sophia nie będzie mogła w nim uczestniczyć. Będzie musiała zająć się siostrami, ponieważ rodzice akurat w sobotę pracują, a na dodatek tata zostawia jej listę rzeczy, które trzeba zrobić w domu. Udaje się jej porozumieć z tatą, że jeśli wykona wszystkie prace, może pójść na hakaton. Dziewczynka jest jednak zrozpaczona. Lista jest naprawdę długa. Jak na złość okazuje się, że zmiana składu w zespole równa się jego dyskwalifikacji. Sophia boi się przyznać przyjaciółkom, że przez nią nie będą mogły uczestniczyć w hakatonie. Kiedy wyznaje im prawdę i już myśli, że wszystko stracone, najlepsze kumpelki pukają do jej drzwi i przybywają z odsieczą!

Prawdziwa przyjaźń to wielki dar. Dziewczyny postanawiają pomóc Sophii "ogarnąć" domowe obowiązki. Zakasają rękawy, piorą, sprzątają, pomagają w opiece nad siostrami. Czy jednak zdążą uporać się ze wszystkim przed rozpoczęciem konkursu? Do hakatonu zostało kilka godzin...


Z tego względu, iż książka nie jest obszerna i jest napisana lekkim językiem, przeczytałam ją od razu, bez odrywania się od lektury. jestem pełna podziwu dla bohaterek. Nie tylko dlatego, że są to nastolatki pełne pasji i zaangażowania w to, co robią. Ja o programowaniu nie mam pojęcia. To, czego się dowiedziałam, pochodzi właśnie od "Kodujących dziewczyn", które poznałam przy lekturze pierwszej części, o której pisałam tutaj



Na podziw zasługuje to, jaka więź łączy dziewczynki. "Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą", to książka o wielkiej sile przyjaźni. O tym, że cokolwiek by się działo, zawsze możesz liczyć na przyjaciółki. One z niczym Cię nie zostawią. Z żadnym problemem. Razem można zdziałać wiele, nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, ze sprawa jest naprawdę beznadziejna. Takie przyjaciółki, to prawdziwy dar i życzę każdemu, nie tylko dzieciom, nastolatkom, ale i nam dorosłym, abyśmy na swojej drodze życiowej spotykali tylko takie prawdziwe przyjaźnie. Wartości, jakimi jest przyjaźń, wzajemna pomoc, wsparcie i zaufanie. Wspaniała lektura, którą polecam nie tylko dla płci żeńskiej:) Myślę, że od Sophii, Eryn, Lycy, Mayi oraz Leili, możemy się naprawdę wiele nauczyć.

Tak więc książka nie tylko ukazuje nam potencjał dziewczyn, ale zwraca uwagę na to, jak cenna jest prawdziwa i szczera przyjaźń. Lektura naprawdę mi się spodobała i liczę na to, że będą pojawiały się kolejne części z perypetiami "kodujących psiapsiułek" :)

Polecam serdecznie! :)


Za egzemplarz dziękuję

 












Komentarze

  1. Ja mam akurat synów, ale zapisuję sobie takie tytuły na przyszłość, dla chrześnicy. Jak podrośnie może jej sprawimy:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto podsuwać dzieciom takie lektury i rozbudzać nowe zainteresowania!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam synków, ale książka wydaje się być ciekawa. Już sama okładka zachęca do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla chłopaków pewnie też coś się znajdzie w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  5. dla dziewczynki w jakim wieku zaproponowalibyście tę książkę?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz