I TRYMESTR - CZEGO SIĘ SPODZIEWAĆ? CIĄŻA Z MOJEJ PERSPEKTYWY

 Jak wiecie lub może jeszcze nie - spodziewam się drugiego dziecka :) Pomyślałam, że na blogu powstanie nowa seria wpisów dotyczących ciąży i macierzyństwa. Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić objawom i dolegliwościom, które jej towarzyszą...

Źródło: Pixaby



Niektórzy uważają, że tylko przy pierwszej ciąży występują najgorsze objawy i samopoczucie. Przy każdej kolejnej jest coraz lepiej... To nie prawda, że każda ciąża jest taka sama! I nie prawda, że każdą przechodzi się tak samo jak poprzednią, a z każdą kolejną jest łatwiej i lżej. To bzdura! Sama jestem tego przykładem. Kiedy spodziewałam się pierwszego dziecka, myślałam, że dolegliwości, które wtedy mi towarzyszyły, to było coś naprawdę nie do zniesienia. O matko! Jakże się myliłam! Dolegliwości z pierwszej ciąży w porównaniu z tą obecną, to lajcik! Zazdroszczę tym kobitkom, które przez cały okres ciąży lub jej większość nie skarżyły się na żadne przypadłości!



Jeśli chodzi o objawy, to pierwszym był brak miesiączki. To, że na 100% spodziewam się dziecka, potwierdzono u mnie w 6 tygodniu trwania ciąży. Kiedy na monitorze usg zobaczyłam taką maleńką kropeczkę...byłam zaskoczona, ale ucieszyłam się!


 Na początku nie działo się nic specjalnego. Dopiero po około 2 tygodniach zauważyłam, że moje piersi zdecydowanie się powiększyły. Najtrudniejsze jednak były dla mnie nudności i wymioty, które bardzo szybko się pojawiły! To była masakra!  Pamiętam, że w pierwszej ciąży w ciągu dnia było mi niedobrze, jednak wymiotowałam rzadko (nigdy nie miałam porannych mdłości, najczęściej pojawiały się mniej więcej o godzinie 16-tej, gdy wracałam z pracy).  A przypadłość ta ustąpiła po 4 miesiącu ciąży. Teraz było zupełnie inaczej. Nudności i wymioty dawały mi o sobie znać bardzo często, zarówno w ciągu dnia, jak i nocy. Koszmar! Wymiotowałam w domu, w pracy. Nie mogłam normalnie funkcjonować. Bałam się cokolwiek zjeść, wręcz jedzenie mnie odrzucało, przez co schudłam 3 kilo. Ta "niedogodność" (nudności i wymioty) trwała u mnie do 18-19 tygodnia. Chwała Panu, że mi przeszło, bo nie wiem, jak bym dalej funkcjonowała...

Tym, co mi pomagało, były herbatniki lub krakersy, które praktycznie zawsze miałam przy sobie, nawet przy łóżku. Tak jak wspomniałam, w tej ciąży nudności i wymioty dopadały mnie o każdej porze dnia i nocy. Piłam też więcej wody źródlanej niegazowanej małymi łyczkami. Czasami dodawałam plasterki cytryny, to również pomagało. Pomocna okazała się również herbata z imbirem. 


Innym objawem było uczucie zmęczenia i senność. Kiedy byłam w ciąży z Tośkiem, było zupełnie odwrotnie. Od samego początku miałam mnóstwo energii. Do pracy chodziłam praktycznie do końca 8 miesiąca! Teraz mogłabym spać i spać. Oczy same mi się kleją nie wiadomo kiedy. Wystarczy, że przyłożę głowę do poduszki i już odpływam :) Nie miałam siły na nic. Moje dolegliwości tak bardzo utrudniały mi pracę zawodową, że musiałam "pójść na zwolnienie". Strasznie się obawiałam, że może oznaczać to coś złego. W pierwszej ciąży nie było tak źle. Teraz moja gospodarka hormonalna szaleje. Podczas wizyty ginekologicznej uspokojono mnie, ze wszystko jest w porządku. Dostałam wskazówki i zalecenia, które miały mi pomóc na moje nudności i wymioty. Uspokoiłam się, że z dzieckiem jest wszystko w porządku, a te niedogodności jakoś zniosę :) najważniejsze aby maleństwo, które noszę pod sercem, było zdrowe i prawidłowo się rozwijało. 


U wielu kobiet w stanie błogosławionym, występują przeróżne, dziwaczne zachcianki np. szynkę zagryzają batonikiem lub wciąż wcinają kiszone ogórki. Czy ja tak mam? Nie, aczkolwiek czasami tego dnia mam ochotę na grejpfruty, następnego zjadłabym śledzia, a kolejnego piłabym kakao. Wszystko oddzielnie, beż żadnych mieszanek wybuchowych :)

 Innym problemem były częste wizyty w toalecie (tak w I-ej, jak i w II-giej ciąży). Biegałam tam co chwila! :)

Kolejną dolegliwością ciążową były bóle głowy, nierzadko migrenowe. Jeśli cierpicie na migreny lub znacie kogoś, kto się z nimi zmaga, to wiecie, o czym mówię. W takiej chwili najlepiej się wyłączyć, zwinąć w kłębek i jak najszybciej zasnąć. Z tego względu, ze nie mogłam zażywać żadnych leków, musiałam albo to przeczekać, albo przespać. Wolałam tę drugą opcję, wtedy nie czułam tego okropnego bólu głowy i oczu. W parze z bólem głowy doszedł jeszcze ból oczu, wrażliwość na dźwięk i światło. Coś okropnego...


Nadwrażliwość na zapachy była dla mnie również uciążliwa. Trudno mi było wystać w autobusie, gdy jeździłam do pracy. Czułam praktycznie każdy zapach: mocne perfumy, jak i drażniący męski pot. Do marketów po zakupy albo wysyłałam męża, albo wchodziłam - kupowałam i uciekałam. Wypiekane czosnkowe bułeczki to coś, co wywoływało moje mdłości. Czułam ten zapach w całym sklepie i naprawdę ciężko mi było wytrzymać dłużej w takim miejscu. W obu ciążach miałam tę dolegliwość.


 Na początku ciąży zdarzało mi się, ze leciała mi krew z nosa. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej ciąży miałam z tym do czynienia. Konsultowałam to z lekarzem prowadzącym. Wynikało to z mojego ogólnego stanu osłabienia. Czasami po prostu robiłam za dużo rzeczy, które mnie zmęczyły. Starałam się więcej odpoczywać i nie przemęczać, robiłam sobie częstsze przerwy. Sen odegrał tu również ważną rolę. Kładłam się wcześniej spać aby się wyspać. Pomogło :)


Były też przyjemne symptomy ciąży. Praktycznie od samego początku stan mojej skóry i włosów polepszył się. Miałam promienną jasną cerę, bez żadnych przebarwień i wyprysków. Moje włosy, które myłam do tej pory codziennie, w ciąży były jaśniejsze, miękkie i błyszczące. Nie przetłuszczały mi się tak często (I ciąża).

Obecnie zauważyłam, ze moje włosy również nie wymagają częstszego mycia. Są jednak bardziej matowe, nie mają takiego blasku, jak przy I-wszej ciąży. Natomiast stan mojej cery... Hmm.. tu jest trochę gorzej. Na twarzy zaczęły pojawiać się krostki, które bardzo szybko znikają (Ufff!). Moje paznokcie stały się słabe i łamliwe. Nie pamiętam takich problemów przy pierwszej ciąży.




Tak to wyglądało u mnie. Obecnie moja ciąża jest na II etapie :). Czuję się lepiej, aczkolwiek i w tym trymestrze zauważam inne objawy, które świadczą o moim stanie :) O tym może następnym razem...Każda z nas - przyszłych mam może mieć różne dolegliwości i myślę, ze to normalne. Tak nasze ciało reaguje na kolosalne zmiany, które w nim zachodzą z dnia na dzień. W końcu rozwija się w nas nowe życie! Choć bywa naprawdę ciężko (szczególnie przez pierwsze 3 miesiące), to później będzie lepiej. Kolejny, II trymestr nazywany jest w końcu "miodowym miesiącem", a to oznacza, że będzie o wiele lepiej!

Chciałabym zaznaczyć, że nie stworzyłam tego wpisu po to, aby przerazić przyszłe - potencjalne mamy  - absolutnie nie. To tylko objawy i dolegliwości, które wystąpiły u mnie. U innych kobiet "być może" pojawią się podobne, może ich w ogóle nie być lub mogą być zupełnie inne. 

Z rozmów z moimi koleżankami dowiedziałam się o takich dolegliwościach, o których nigdy nie słyszałam ani sama ich nie miałam. Mam też koleżankę, która bardzo późno dowiedziała się o ciąży, ponieważ nie miała żadnych objawów. Brak miesiączki tłumaczyła stresem w pracy, bo już tak się zdarzało, więc nie wzięła tego jako oznakę jej odmiennego stanu. 




Tak więc tak jak każda kobieta jest inna, tak i objawy związane z ciążą mogą się różnić lub być podobne. Tak skonstruowała każdą z nas matka natura :) Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, ze pierwszy trymestr ciąży jest najgorszy! Dla mnie to było odliczanie kolejnych dni i tygodni, kiedy wreszcie męczące objawy ustąpią. 


Ciekawa jestem, jakie Wy - Mamusie miałyście objawy, które świadczyły o tym, ze spodziewacie się dziecka? Jak znosiłyście pierwsze miesiące ciąży? Miałyście jakieś zachcianki? Będzie miło, jeśli podzielicie się nimi w komentarzach :)



Komentarze

  1. Ja pierwszego trymestru nie pamiętam. Był straszny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tymi ciążami to jest zawsze bardzo różnie. U mnie druga bardzo różniłą się od pierwszej. W pierwszej czułam się mega źle od poczatku i (serio) zalowalam przez chwile, ze zdecydowalam sie na dziecko. W drugiej - bylo extra, i gdyby nie brak miesiaczki nawet bym nie wiedziala, ze nosze dziecko pod serduchem

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas Kinga tylko dostała smaka na słodkie, teraz się śmiejemy, że to młody już rządził. W naszej rodzinie tylko on ma ciśnienie na słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem po pierwszej ciąży :)
    Było rewelacyjnie. Zero nieprzyjemnych objawów. Odczuwałam tylko wstręt do mięsa i codziennie jadłam masę truskawek, akurat byłam w takim momencie że można było sobie na nie pozwolić. Ciekawe co mnie czeka przy kolejnej ciąży :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie zarówno z Ignasiem jak i przy obecnej ciąży pierwszy trymestr był bardzo ciężki :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie powiem o swoich objawach, bo to krępujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj mdłości mnie męczyły do czwartego miesiąca. Powodzenia życze :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chętnie przezyłabym to ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwsze i najważniejsze - nie wiedziałam że nosisz dzidziusia pod serduszkiem także ogromnie gratuluję :-)
    Po drugie... jak dobrze pamiętam (było to w końcu 10 lat temu) w 1 trymestrze najbardziej dokuczała mi zgaga, senność i mdłości... ani razu nie wymiotowałam ale zapachy strasznie drażniły... W drugim to chyba częste sikanie i ból pleców.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie pojawiły się żyły na pierdiach i... Okropne wymioty :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Wróce tu jak będę w ciązy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. W ciazy bylam raz. Na szczescie czulam sie dosc dobrze, rzadko miewalam nudnosci, ale pamietam, ze wowczas nie bylam nic w stanie zrobic. W kolejnej ciazy przerazaloby mnie to ze trzeba sie zajac maluchem, nawet gd zle sie czuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem Ci że każda z moich czasów aż była inna. Nie ma dwóch takich samych...

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję i życzę powodzenia na kolejne tygodnie :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w drugiej ciąży cały pierwszy trymestr spędziłam w ... kibelku :P Wymiotowałam o każdej porze dnia i nocy, gdziekolwiek byłam, cokolwiek bym nie robiła :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się, aktywność fizyczna w ciąży jest jak najbardziej wskazana - natomiast warto te kwestie przedyskutować także z lekarzem, który prowadzi ciążę.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie różnie to bywa, ale nie jest najgorzej. Teraz większość czasu spędzam w domu, dlatego jestem w stanie przetrwać te wszystkie niedogodności, myślę, że byłoby mi ciężej jeśli musiałabym chodzić teraz do pracy. Przez siedzenie w domu zaczęłam bardzo dużo czytać na temat ciąży i porodu, dlatego też czuję się w tej kwestii dosyć pewnie :) Ostatnio trafiłam na ciekawy portal, teraz mamy dużo czasu więc polecam każdemu poczytać bo można znaleźć tam naprawdę ciekawe informacje :).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz