"Córka strażaka"[Wiejskie Słuzby Specjalne], Agnieszka Olszanowska

 „Córka strażaka”, [Wiejskie służby specjalne] 


Agnieszka Olszanowska

Wydawnictwo Prószyński i S-ka #współpracabarterowa

Nie wiem, jak to się dzieje, ale ostatnio coraz częściej sięgam po książki, które są kontynuacją serii, choć nie znam wcześniejszych tomów. Tak było również w przypadku „Córki strażaka” Agnieszki Olszanowskiej z serii „Wiejskie. Służby specjalne”. Nie czytałam poprzedniej części i trochę tego żałuję, ponieważ historia okazała się naprawdę ciekawa.

Poznajemy rodzinę Dębowskich, w której strażacka tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Szczególnie starszym członkom rodziny zależy na tym, aby ją podtrzymać. Niestety syn Roberta, Aleksander, nie zamierza wstępować do straży. W głowie ma przede wszystkim siłownię, treningi i dbanie o własny wygląd. Starsza córka, Kasia, przebywa na misji w Afryce, dlatego Robert postanawia wybrać na swoją następczynię Olę. Dziewczyna nie jest do końca przekonana, czy sprosta temu wyzwaniu, jednak decyduje się spróbować.
Nie brakuje tutaj również rodzinnych zawiłości. Małżeństwo Roberta i Marzenki przechodzi poważny kryzys. Kobieta dopuściła się zdrady, a jej mąż nie potrafi jej tego wybaczyć i nie chce dłużej z nią być. Zupełnie inne zdanie mają jednak ojciec i dziadek Roberta, którzy nie wyobrażają sobie, aby Marzenka opuściła rodzinny dom. To właśnie ona od lat dbała o domowe ognisko, ciepło i rodzinne więzi. Kobieta żałuje swojego postępowania, ale czy sam żal wystarczy, aby naprawić to, co zostało zniszczone?
W całej historii niemałą rolę odgrywa również Andrzej Wódka, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Igłowie. To postać, która potrafi nieźle namieszać. Jest przebiegły, zazdrosny i doskonale wie, jak manipulować innymi, aby osiągnąć własne cele. W przeszłości odbił Robertowi narzeczoną, a teraz nadal próbuje wpływać na życie rodziny Dębowskich. Swoje intrygi prowadzi jednak na tyle sprytnie, że trudno podejrzewać go o nieczyste zagrywki.
To właśnie Andrzej podsuwa Robertowi pomysł, aby zaangażować Olę w działalność straży. W rzeczywistości inicjatywa wychodzi od wójta, który niechętnie patrzy na dalsze finansowanie miejscowej jednostki. Uważa ją za mało postępową, ponieważ dominują w niej mężczyźni, a rola kobiet sprowadza się głównie do funkcji reprezentacyjnych. Pojawienie się Oli mogłoby więc nieco zmienić ten wizerunek. Tylko czy wszystkim rzeczywiście zależy na dobru straży?
Czy Ola odnajdzie się w nowej roli i udowodni, że potrafi sprostać rodzinnym oczekiwaniom? A może trudności sprawią, że zrezygnuje? Jak potoczą się dalsze losy Dębowskich? Czy intrygi Andrzeja w końcu ujrzą światło dzienne?

Muszę przyznać, że książkę czytało mi się naprawdę bardzo dobrze. Pani Agnieszka Olszanowska stworzyła historię pełną rodzinnych zawiłości, emocji, sąsiedzkich relacji i konfliktów, które bywają pielęgnowane przez długie lata. Wszystko to zostało osadzone w urokliwym, wiejskim klimacie, który bardzo lubię w tego typu powieściach. Dużym atutem są również naturalne, niewymuszone dialogi, dzięki którym przez kolejne strony płynie się z przyjemnością. Do tego dochodzi urocza okładka, która świetnie współgra z charakterem opowieści.

Teraz mam jeszcze większą ochotę nadrobić poprzedni tom i mam nadzieję, że uda mi się również poznać dalsze losy bohaterów. „Córka strażaka” naprawdę przypadła mi do gustu i z przyjemnością wróciłabym do tego świata.

Jeżeli lubicie historie rodzinne, niewielkie społeczności, wiejskie klimaty oraz opowieści, w których nie brakuje emocji, tajemnic i międzyludzkich zawiłości, serdecznie Wam polecam tę książkę.



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

Komentarze