Nie znam osobiście Lili Antoniak, ale od dawna jestem wierną fanką jej przezabawnych filmików, w których pokazuje macierzyństwo w sposób pełen humoru, a jednocześnie bardzo prawdziwy i autentyczny. Dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po jej książkę „Z dziennika matki wariatki. 10 przykazań spoko starej” Wydawnictwa Luna #współpracabarterowa. Przyznam szczerze, że ta publikacja bardzo mnie zaskoczyła, ale w tym pozytywnym znaczeniu.
Ta książka okazała się niezwykle bliska mojemu sercu. Jako mama dwóch chłopców, spodziewająca się trzeciego dziecka od zawsze wiedziałam, że chcę być mamą, która oprócz troski o rodzinę pamięta również o sobie. Nigdy nie utożsamiałam się z obrazem „Matki Polki”, która całkowicie się poświęca, zapomina o własnych potrzebach i żyje wyłącznie dla innych.
Zawsze uważałam, że macierzyństwo jest piękną, ale również bardzo wymagającą rolą. Jednak oprócz bycia mamą nadal jesteśmy kobietami, żonami, przyjaciółkami i nasze potrzeby także mają znaczenie. To właśnie staram się przekazywać swoim dzieciom każdego dnia.
Ogromnie poruszyło mnie to, jak wiele z moich własnych przekonań odnalazłam w słowach autorki. Lili Antoniak pisze szczerze, bez upiększania rzeczywistości, ale jednocześnie z ogromnym ciepłem i humorem. W książce znajdziemy wiele motywujących refleksji opartych na jej własnych doświadczeniach. Autorka pokazuje macierzyństwo takim, jakie jest naprawdę. Czasem piękne i wzruszające, a czasem męczące, chaotyczne i pełne frustracji.
Bardzo spodobało mi się to, że książka porusza również temat dbania o siebie i własne zdrowie psychiczne. Szczególnie bliski był mi fragment o tym, jak wychowywać dzieci, nie tracąc przy tym resztek sił i równowagi. Każda mama doskonale wie, jak bardzo absorbujące potrafią być dzieci, zwłaszcza te najmłodsze. Autorka przypomina jednak, że szczęśliwa mama to szczęśliwa rodzina i trudno się z tym nie zgodzić.
W książce pojawiają się także ważne tematy dotyczące relacji, partnerstwa i niezależności finansowej kobiet. Lili zwraca uwagę na to, jak ważne jest, aby walczyć o siebie, zauważać niepokojące sygnały w związku i nie zatracać własnej tożsamości.
To swego rodzaju manifest nowoczesnej kobiety, która nie chce zamknąć się w szablonie zmęczonej, poświęcającej się matki.
Ogromnym atutem tej publikacji jest jej autentyczność. Są tutaj emocje, humor, momentami nawet mocniejsze słowa, ale wszystko idealnie pasuje do stylu autorki i sprawia, że książkę czyta się niezwykle naturalnie. Dodatkowo każdy rozdział zawiera motywacyjne zadania, które zachęcają do refleksji i spojrzenia na siebie z większą czułością.
Przez tę książkę po prostu płynęłam. Nie mogłam się od niej oderwać i zaznaczyłam mnóstwo fragmentów, które szczególnie do mnie trafiły. Ta lektura jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że dbanie o siebie jako kobieta i mama nie jest egoizmem, lecz zdrowym i dojrzałym podejściem do życia.
To książka pełna prawdy, humoru i kobiecej siły. Polecam ją każdej mamie, każdej kobiecie oraz wszystkim tym, które dopiero myślą o macierzyństwie. To ciepła, wspierająca i bardzo życiowa lektura, przy której można się zarówno uśmiechnąć, jak i zatrzymać na chwilę, by pomyśleć o sobie.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu LUNA









.jpg)

Komentarze
Prześlij komentarz