"Giganci. Karvan" (tom 9)

SIMSALA SPIN, czyli przyjemna gra kooperacyjna

 Ostatnio wróciliśmy do gier planszowych. Szkoła, praca i codzienne obowiązki sprawiły, że trochę brakowało nam na to czasu, ale bardzo się cieszę, że znowu znajdujemy chwile na wspólne granie. Tym razem rozpoczęliiśmy naszą przygodę z "Simsala Spin" od Egmont Polska #współpracabarterowa i muszę przyznać, że była to naprawdę świetna decyzja.



Gra zamknięta jest w niewielkim pudełku, które spokojnie można zabrać ze sobą na wyjazd czy wakacje. W środku znajdziemy solidnie wykonane elementy, między innymi: kociołek do złożenia, kryształ czarownicy, buteleczki, przepisy na mikstury oraz składniki potrzebne do ich przygotowania. Już samo przygotowanie gry sprawia dzieciom dużo frajdy.


Naszym zadaniem jest wspólne odnajdywanie odpowiednich składników do eliksirów. Gra trochę przypomina memory, ponieważ składniki występują parami i trzeba dobrze zapamiętać, gdzie się znajdują. Bardzo podoba mi się to, że jest to gra kooperacyjna. Nie rywalizujemy ze sobą, tylko działamy razem i wspólnie próbujemy przygotować wszystkie mikstury. Dzięki temu nie ma niepotrzebnych emocji i każdy może spokojnie uczestniczyć w zabawie.


Zaczęliśmy od najprostszego poziomu i już od pierwszej rozgrywki dzieci świetnie się bawiły. Najmłodszy gracz rozpoczyna zabawę, dostaje kryształ czarownicy i odkrywa składniki, próbując dopasować je do przepisu znajdującego się na kociołku. Jeśli uda się znaleźć właściwy składnik, zostaje odkryty. Jeśli wybierzemy źle, musimy odwrócić jedną z buteleczek na stronę eksplozji. To dodaje emocji i sprawia, że dzieci naprawdę skupiają się na zapamiętywaniu.

Bardzo fajnym dodatkiem są też specjalne symbole na odwrocie przepisów oraz zwierzęta laboratoryjne, które potrafią trochę pomóc albo namieszać podczas gry. Dzięki temu każda rozgrywka wygląda trochę inaczej i gra szybko się nie nudzi.

Rozgrywka trwa około piętnastu minut, więc idealnie sprawdza się nawet wtedy, kiedy mamy mniej czasu. Producent podaje, że gra przeznaczona jest dla dzieci od 5 roku życia i myślę, że to bardzo trafione oznaczenie. Szczególnie upodobał ją sobie nasz młodszy syn i często sam proponuje wspólne granie.


Bardzo lubimy takie aktywności bez ekranów, zwłaszcza podczas deszczowych dni, kiedy więcej czasu spędzamy w domu. Dlatego cieszę się, że Sim Salaspin trafiła do naszej kolekcji. To szybka, przyjemna i angażująca gra, która naprawdę świetnie sprawdza się podczas rodzinnych rozgrywek.



Za egzemplarz dziękujemy Wydawnictwu Egmont 

Komentarze