- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Poniedziałki potrafią mieć różne oblicza. Dla jednych to świeży start i nowa energia, dla innych trudny powrót do codzienności po weekendzie. Szczególnie ciężko bywa dzieciom, które muszą znów wcześnie wstać i ruszyć do przedszkola. Właśnie z takim poniedziałkowym nastrojem mierzy się bohater książki „Olek kontra poniedziałek” autorstwa Anny Paszkiewicz, z pięknymi ilustracjami Natalii Berlik, wydanej przez Zieloną Sowę #współpracabarterowa
Olek zdecydowanie nie ma ochoty wychodzić spod ciepłej kołdry, a poranne przygotowania tylko pogarszają jego humor. Największym problemem okazują się spodnie z łatką misia, które mama przygotowała do przedszkola. Dla Olka to absolutnie nie do przyjęcia. Postanawia więc działać na własną rękę, co prowadzi do zabawnej, choć trochę kłopotliwej sytuacji, bo chłopiec zatrzaskuje się w łazience.
Podczas gdy tata próbuje go uwolnić, a czas nieubłaganie płynie, Olek nie próżnuje. Siedząc w zamknięciu, uruchamia swoją wyobraźnię i wymyśla różne zabawy, które później mogą nie przypaść do gustu rodzicom. Ta historia w lekki i humorystyczny sposób pokazuje dziecięcą pomysłowość oraz to, jak można oswoić trudne emocje i zamienić problem w coś kreatywnego.
Książka jest napisana bardzo przystępnie, tekstu nie ma dużo, dzięki czemu świetnie sprawdzi się dla młodszych dzieci. Do tego dochodzą piękne, kolorowe ilustracje, które przyciągają uwagę i świetnie uzupełniają opowieść. To ciepła i zabawna historia, która pokazuje, że nawet poniedziałek może stać się przygodą.
Bardzo mi się podobała ta książeczka i z przyjemnością sięgnę po kolejne przygody Olka, jeśli tylko się pojawią. Na koniec muszę też wspomnieć o samej przesyłce od wydawnictwa, która jak zwykle była miłą niespodzianką. Szczególnie ucieszył mnie dołączony budzik, który idealnie wpisuje się w temat książki i przy okazji rozwiązał nasz mały domowy problem.Za egzemplarz dziękujemy Wydawnictwu Zielona Sowa






Komentarze
Prześlij komentarz