"WYLOGUJ SWOJ MÓZG", Anders Hansen, Wyd. Znak


   Czy próbowaliście kiedyś policzyć, ile czasu przeznaczacie na korzystanie z internetu? Jak często sięgacie po telefon? Ile godzin spędzacie przed laptopem? Praca wielu ludzi wiąże się z częstym korzystaniem z komputera: wysyłanie mnóstwa maili i wiadomości. Ponadto poprzez internet robimy zakupy, płacimy rachunki, uczymy się, słuchamy muzyki, oglądamy filmy. 

  Natomiast coraz częstszym zjawiskiem jest, kiedy ludzie nie rozstają sie ze swoimi telefonami nawet na chwilę. Wygląda to tak, jakby były one przyrośnięte do ich rąk. Jednostki w różnym wieku są wlepione oczami w telefony. To już się staje niebezpieczne, ponieważ wielokrotnie widziałam ludzi, którzy nie wracali uwagi na to, co dzieje się dookoła. Często poruszają się (czy to pieszo, czy rowerem) ze słuchawkami w uszach. Wielokrotnie byłam świadkiem, kiedy (szczególnie młodzi ludzie), szli przed siebie, z oczami wpatrzonymi w ekran telefonu i tak wkraczają na chodnik lub pasy, przechodzą na drugą stronę ulicy nie zwracając uwagi na to, co się dzieje na jezdni...


 Prowadzę blog więc to jasne, że korzystam z sieci. Staram się pisać regularnie, ale od jakiegoś czasu wyznaczyłam sobie limit czasowy i staram się go nie przekraczać. Lubię być na bieżąco z informacjami, przeglądam portale społecznościowe, czytam artykuły, maile, odpisuję na nie, robię zakupy i kontaktuje się ze znajomymi, szukam inspiracji do pracy, uczę się, uczestniczę w kursach on-line. Jednak mam jeszcze rodzinę, której chce poświęcić każdą chwilę, a także inne pasje, dla których również chce znaleźć czas. Po to właśnie robię sobie takie przerwy i ograniczenia. 😉


 Wirtualny świat wciąga, coraz młodsze dzieci korzystają ze smartfonów. Potrafią świetnie obsługiwać telefon, tablet lub laptop, a niekiedy jszcze nie potrafią nawet mówić. Media społecznościowe tj. Facebook czy Instagram są oblegane przez ludzi. Każdy chce być na bieżąco, wszyscy chcą wiedzieć, co się dzieje u innych. Wielu ludzi chce pisać o sobie i udostępniać swoje zdjęcia, "chwaląc się" swoimi wakacjami w egzotycznych krajach, zwierzać się z prywatnych spraw lub zamieszczać przerysowane, upiększone zdjęcia. Każdy chce być doskonały, przynajmniej w sieci. Jednak czy wszyscy są szczęśliwi? A może stają się więźniami nowoczesnych technologii? 

 Szkodliwy wpływ internetu na zachowanie człowieka, jego emocje, poziom stresu a nawet stany depresyjne czy zaniżona samoocena, kłopoty ze snem oraz relacjami z najbliższymi, został udowodniony naukowo.

 Jestem właśnie po lekturze książki autorstwa szwedzkiego psychiatry, Andersa Hansena zatytułowanej "Wyloguj swój mózg". Publikacja miała swoją premierę 15 stycznia 2020r. Pozycja ta w doskonały sposób obrazuje problem nadużywania przez człowieka telefonu. Ukazuje również, jak nowe technologie oddziałują na ludzki mózg. 

 Autor tym samym nie uważa, że postęp technologiczny, a w tym internet, to samo zło. Natomiast pewnym jest, że może być uzależnieniem i to poważnym. W dzisiejszych czasach większość spraw można załatwić właśnie przez internet. Wystarczy parę sekund czy minut. Kiedyś pisało się listy, teraz piszemy SMS-y i maile, a za chwilę otrzymujemy odpowiedź. Internet to świetny wynalazek, jednak oprócz korzyści przynosi także wiele szkód. Dzisiaj wszystko przyspiesza, jednak czy nasz mózg nadąża za tak szybkimi zmianami?


 Czy potrafimy funkcjonować bez ciągłego zerkania w ekran telefonu i bez sprawdzania portali społecznościowych? Jaki wpływ na nasze zdrowie, życie oraz relacje społeczne ma nowa technologia? Czy przerwa lub ograniczenia korzystania z urządzeń mogą przynieść nam korzyści? Udowodniono, że ludzie, którzy robili sobie przerwę, byli bardziej radosni, zrelaksowani. Czytali też więcej papierowych książek niż ebooków, byli szczęśliwsi. 

Jaki więc wpływ na mózg ma częste korzystanie z nowych technologii? Pewne jest, że warto od czasu do czasu się zresetować, dać sobie chwilę oddechu od wirtualnego świata, cieszyć się tym, co nas otacza.



 Autor swoje wnioski opiera na najnowszych badaniach naukowych. Przytacza wiele innych naprawdę interesujących wyników badań, którym poddawani byli ankietowani oraz osoby, które zgodziły się wziąć udział w eksperymentach. Wynikało z nich, iż rzadsze korzystanie z telefonu i sieci wpływa pozytywnie na zdrowie fizyczne i psychiczne oraz na relacje międzyludzkie. Może warto więc sobie robić przerwę i nie sięgać co chwila po smartfona? W miarę możliwości, oczywiście. 😉


Książkę "Wyloguj swój mózg" czyta się z wielkim zainteresowaniem, lektura jest naprawdę wciągająca, mądra, daje do myślenia, pomaga też wiele zrozumieć. Napisana jest w przystępny sposób, lektura nie była trudna w odbiorze, czytało ja się naprawdę szybko i sprawnie. Wszystkich dziesięć rozdziałów przedstawia interesujące zagadnienia, które warto poznać, szczególnie w dzisiejszych czasach. Doskonałym uzupełnieniem są ilustracje przedstawiające słynne obrazy znanych malarzy-artystów połączonych z nowoczesnymi gadżetami tj. smartfon czy laptop. Publikacja daje do myślenia, wzbudza do refleksji.

  Podczas lektury czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, jak w dobie współczesnych technologii, funkcjonuje ludzki mózg, jak o niego dbać, aby go nie przeciążyć, co ma miejsce  podczas nadmiernego korzystania z telefonu i internetu. Uzależnienia od korzystania z telefonu oraz sieci, mogą być przyczyną depresji, stanów lękowych, problemów z koncentracją, pamięcią, a nawet kłopotów ze snem czy...wagą. 

 Naukowcy biją na alarm! Kłopoty te dotykają coraz młodszych użytkowników, w tym dzieci. Bądźmy więc ostrożni i uważni. Pamiętajmy jednak, że postępu się nie zatrzyma i jest on potrzebny. Warto jednak do wszystkiego podejść z głową i umiarem. W publikacji znajdziemy wiele cennych wskazówek, jak sobie pomóc ograniczyć czas, który spędzamy w wirtualnym świecie. 


   "Wyloguj swój mózg" to bezspornie publikacja warta uwagi. Za jej wartością przemawia również fakt, iż książka ta została okrzyknięta bestsellerem w Szwecji oraz nagrodzona nagrodą Heath Award od the Year. Polecam ją z pełnym przekonaniem dla wszystkich posiadaczy telefonów i laptopów, użytkowników portali społecznościowych, gier on-line. Nad lekturą powinien pochylić się każdy  rodzic (szczególnie ten, którego dziecko używa telefonu z dostępem do sieci), pedagog czy nauczyciel.  Dla mnie była to bardzo inspirująca i wiarygodna lektura, którą połknęłam w kilka godzin. 

A Wy? Pozwolicie sobie wylogować swoje mózgi? 😁 Myślę, że warto zrobić sobie taki reset. Polecam! 👍

Tytuł: "Wyloguj swój mózg"
Autor: Anders Hansen
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Strony:




Za egzemplarz dziękuję
Wydawnictwu Znak

Komentarze

  1. Zaciekawil mnie ten temat. Z chęcią zapoznam się z tą książka.
    Pozdrawiam 😀
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam właśnie na tą książkę, jestem jej ciekawa choć sama nie mam problemu z tym, żeby zostawić telefon w domu jak gdzieś idę. W weekendy staram się w ogóle nie zaglądać do sieci, chyba, że muszę coś wyszukać. Ale wiem, że wielu ludzi ma kłopot i stresuje się jak nie mają telefonu w zasięgu ręki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie zapowiada się ta książka. Ja zdecydowanie za często korzystam z internetu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią byśmy przeczytały tę książkę, bo media i urządzenia pochłaniają sporo naszego życia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka na pewno bardzo przydatna. Sama chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością przeczytam, bardzo mnie zaciekawiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że ta książka przydałaby się połowie naszego społeczeństwa 😆 osobiście boli mnie widok pasażerów autobusów, którzy przez 40 min trasy potrafią przeglądać w telefonie Facebooka :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiadomo, że internet uzależnia, ale jako osoba związana z branżą IT podchodzę dość sceptycznie do tego typu publikacji, bo uważam, że są nieco przesadzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wyznaję zasadę, że wszystko jest dla ludzi, ale we wszystkim trzeba znać umiar. Szczególnie jeśli chodzi o młodego człowieka.

      Usuń
  9. oj tak uzależnienie od telefonu jest powszechne a powyżej opisane sytuacje takie jak patrzenie w komórkę podczas przechodzenia przez jezdnie to nieodpowiedzialne i niebezpieczne...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego ja np nie zgadzam sie by moje dziecko nosiło telefon do szkoły. Ba znam juz placówki gdzie jak dziecko wyjmie telefon a nauczyciel zobaczy to jest konfiskowany

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę z pewności powinni poznać zwłaszcza młodzi czytelnicy, którzy bez chwili z internetem nie potrafią funkcjonować.

    OdpowiedzUsuń
  12. zainteresowałaś mnie :) ciekawe ilustracje ma :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój mąż się ze mnie śmieje, że prowadzę bloga a nawet nie mam FB w telefonie. Do netu zaglądam wtedy, kiedy mam taką potrzebę więc na szczęście nie mam z tym problemu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna recenzja. Od początku do końca przyjemie czytało mi się twoją recenzję. Również zauważyłam kilka takich sytuacji, o których wspomninasz. Przyznam szczerze, że nie mam Facebooka ani messengera na telefonie. Jeśli ktoś będzie się chciał ze mną skontaktować to to zrobi przez SMS lub zadzwoni. Wydaje mi się, że nie mam tego problemu, ale książkę tą bym przeczytała i podsunęła bratu.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasami warto się wylogować. Na szczęście mam taką pracę, że często jestem poza zasięgiem...

    OdpowiedzUsuń
  16. "Internety" ułatwiają codzienne życie, dlatego można się od nich szybko uzależnić. Moje narzędzia pracy to komputer i telefon, praktycznie cały czas muszę być "w zasięgu". To prawda, reset offline jest potrzebny. Kiedy miałam więcej pracy- wylogowałam się z bloga. Swoich dzieci też pilnuję- póki co nie mają swoich komputerów i telefonów. Zamiast grać on-line, gramy w planszówki. Czytamy ebooki, na przemian z tradycyjnymi książkami. Dzieciaki poznają świat internetu, jednak z bardzo dużą kontrolą, trzeba trzymać rękę na pulsie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm..., nie wiem sama co myśleć. Nie jest to w żaden sposób odkrywcze, bo o tym, że smartfony i wszelkiego rodzaju social media stały się zmorą ludzkości wiadomo już od jakiegoś czasu. Myślę, że do tego badania nie były potrzebne, wystarczyło się dobrze rozejrzeć. Nie neguję jednak powstawania tego typu książek. W dalszym ciągu mamy wokół siebie ludzi, którzy jeśli nie otrzymają diagnozy na papierze, to w nią nie uwierzą.
    Muszę jednak przyznać, że od jakiego czasu tęsknię za starym internetowym światem i pozyskiwaniem w nim informacji. Dlatego m.in. jestem tutaj i piszę to, co piszę. Od kilku dni omijam facebooka i szukam inspiracji na blogach, stronach internetowych. Mam wrażenie, że w takich właśnie miejscach ma znaczenie sam człowiek a nie ilość lajków czy serduszek. Facebook i Ig, zrobili nam ogromną krzywdę, sprowadzając nasze reakcje do zwyczajnych emotek. Ponoć w tej chwili pracują nad odkręceniem swojego błędu — zobaczymy, jak im pójdzie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz