"Kot Marian i przeklęty kwartet", Krzysztof Zapotoczny

 "Kot Marian i Przeklęty Kwartet" Krzysztofa Zapotocznego [współpraca barterowa z Wydawnictwem Dwukropek] to czwarty tom serii fantasy, który ponownie zabiera czytelnika do świata balansującego na granicy zagłady. Choć wcześniej czytałam trzeci tom, muszę uczciwie przyznać, że nie pamiętałam go dokładnie, mimo to bez większego problemu odnalazłam się w fabule najnowszej części.


To obszerna, licząca 560 stron powieść, w której wchodzimy do niezwykłej krainy wieloświata zagrożonego zniszczeniem. Jedną z osób, które mogą zapobiec katastrofie, jest Baltazar – młody chłopak obdarzony nadprzyrodzonymi zdolnościami. Wraz z przyjaciółmi: Kasią, Konradem i Amelią, należy do grona tzw. odwiedzaczy, czyli osób potrafiących odsyłać potwory do innych światów.

Nieodłącznym towarzyszem Baltazara jest kot Marian, pełniący rolę jego opiekuna. Jako miłośniczka kotów nie mogłam przejść obojętnie obok tej postaci – każda historia z kocim bohaterem automatycznie przyciąga moją uwagę. Marian zdecydowanie nie jest typowym pieszczochem. To kot z charakterem, silną osobowością i wyraźnym wpływem na bieg wydarzeń.
Bohaterowie stają przed zadaniem oczyszczenia Wrocławia z potworów. Podczas jednej z takich akcji trafiają na skupisko bezkostów, a sytuacja szybko staje się niebezpieczna. Marian pomaga opanować chaos, jednak to wydarzenie prowadzi do znacznie poważniejszych konsekwencji. Dzieci oraz kot zostają schwytani przez cztery nieznane istoty, które rzucają na nich klątwę. Od tej pory los każdego z bohaterów zostaje powiązany z jedną z tajemniczych postaci – jeśli dana istota zginie, śmierć dosięgnie również przypisane do niej dziecko.

Mimo że nie znam pierwszych dwóch tomów serii, a trzeci pamiętałam jedynie fragmentarycznie, książka bardzo szybko mnie wciągnęła. To fantastyka pełna magii i tajemnicy, z wyczuwalnym dreszczykiem niepokoju, momentami zahaczająca o horror młodzieżowy. Pomimo swojej objętości powieść czyta się niezwykle sprawnie i szybko.

Bohaterowie są wyraziści i charakterystyczni, a ich relacje przekonujące. Szczególnie wyróżnia się kot Marian, który nie tylko ubarwia fabułę, ale momentami wręcz ją napędza. Dodatkowym atutem jest wydanie książki – twarda oprawa sprawia, że całość wygląda jak prawdziwa księga z innego świata i z powodzeniem może stać się świetnym prezentem pod choinkę.

Podczas lektury na nowo poznajemy Baltazara, a historia stopniowo odsłania kolejne warstwy świata przedstawionego. Książka zdecydowanie mnie zaintrygowała i sprawiła, że z dużą chęcią sięgnę po całą serię od pierwszego tomu – choć wcześniej będę musiała odświeżyć sobie wydarzenia z tomu trzeciego.



Jeśli lubicie fantastykę z mroczniejszym klimatem, dynamiczną akcję, wyrazistych bohaterów i kota, który absolutnie nie jest tłem dla wydarzeń – ta książka jest dla Was. Sprawdźcie, czy Baltazar i jego przyjaciele zdołają złamać klątwę i czy kot Marian skradnie także Wasze czytelnicze serce.



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Dwukropek

Komentarze