piątek, 12 maja 2017

"Gdy smok się wprowadza ponownie", Jodi Moore, Wyd.CzyTam

  Duża książka w twardej oprawie i kwadratowym formacie i ta okładka: piękna, kolorowa, no wprost bajeczna! To widzę patrząc na niezwykłą książkę od Wydawnictwa CzyTam, napisaną przez Jodi Moore. Lektura ta nosi tytuł "Gdy smok wprowadza się ponownie". Jest to kontynuacja historii o wyimaginowanym przyjacielu, "Gdy smok się wprowadza". Na język polski przełożył ją Tomasz Panas. Skoro okładka jest taka piękna, to i wnętrze książki musi być niesamowite. I rzeczywiście! Obrazkowa książka zachwyca kolorami, piękną szatą graficzną i emocjami. Howard McWilliam stworzył bogatą szatę graficzną, która idealnie wpisuję się  treść. Tekstu jest niewiele, natomiast jest wydrukowany w miarę dużą czcionką, co zachęca do czytania. Książka ta porusza bardzo ważny temat, mianowicie pojawienie się małego dziecka w rodzinie i zazdrość o nie starszego rodzeństwa, w tym przypadku brata.



  Otwierając książkę witają nas rodzinne zdjęcia głównego bohatera (jeszcze bez dzidziusia na świecie) oraz rysunki, przypięte do korkowej tablicy :) Bardzo mi się taki wstęp spodobał. Od razu pomyślałam, ze rodzinka jest bardzo szczęśliwa, wszyscy się mocno kochają i wspólnie spędzają wolny czas. Z miejsca też pochwyciłam ten pomysł i postanowiłam, że fajnie jest zrobić  taką tablicę i umieścić ją np. w kuchni. A co! Też chcę mieć coś takiego! Miło się na to patrzy i fajnie sobie powspominać wspólnie spędzone chwile :D Wróćmy jednak do książki...
   Już niebawem, na świecie pojawi się kolejny członek rodziny. Trzeba się do tego odpowiednio przygotować. Bohater ma zostać starszym bratem (oprócz nienarodzonego dziecka, chłopiec ma jeszcze starszą siostrę). Wspólnie z tatą składa łóżeczko, które przypomina zamek. Chłopiec jest przekonany, że zamek jest dla jego przyjaciela, czerwonego smoka. Dlatego, gdy "zamek" już stoi, kumple zaczynają w nim szaleć i się wygłupiać. Rodzice i siostra, oczywiście czerwonego stwora nie widzą, zaś chłopca skaczącego w łóżeczku i owszem. Przypominają mu więc, że jest ono przeznaczone dla najmłodszej pociechy, która jeszcze śpi  sobie spokojnie w brzuchu mamy. Chłopiec jest zaskoczony, przecież miało być dla smoka! Czemu więc nie mogą się w nim bawić? Gdy tata doczepia do łóżeczka karuzelę, tłumacząc synowi, że noworodki lubią muzykę, chłopiec postanowił grać i śpiewać najgłośniej jak tylko potrafi, aby dzieciątko w brzuchu jego usłyszało. Oczywiście gra w zespole ze smokiem :)
  W końcu nadchodzi ten wielki moment, w którym rodzice zjawiają się w domu z maleńkim braciszkiem. Wygląda on praktycznie jak jego starszy brat. No, może pomijając fakt, że jest o wiele mniejszy, zaśliniony i... bymajmniej nie pachnie fiołkami. Aha! No i cały czas płacze... Starsza siostra jest czuła i troskliwa, w końcu sama do tej pory miała już młodszego brata. Pomaga opiekować się maleństwem, kąpie go, zmienia pieluszki, rozwesela. Chłopiec potraktuje rolę starszego brata bardzo poważnie i przy pomocy przyjaciela smoka, będzie próbował go rozbawić na różne sposoby, np. zabawą w kręgle. Nie wszystkie pomysły podobają się rodzicom. Tym bardziej, że chłopcu przychodzą do głowy różne pomysły. Smok to niezły bałaganiarz. Tu stłucze doniczkę, tam wyleje niby przez przypadek szklankę z sokiem na siostrę chłopca. Winowajca zawsze się chowa i śmieje się ze swoich psot. Wszyscy zaczynają mieć już dość powtarzania w kółko tej samej bajki o smoku. Pewnego dnia smok naprawdę dobrze się chowa. Nawet chłopiec nie może go nigdzie znaleźć. Kiedy zagląda do pokoiku młodszego brata, nie wierzy własnym oczom! Jego najlepszy przyjaciel, śpi sobie jak nigdy nic obok...bobasa! Wprowadził się do "zamku", a tego już  chłopcu było za wiele! Zaczyna krzyczeć, co budzi braciszka, który oczywiście zaczyna płakać. Rodzice są zdenerwowani, ponieważ ich starszy syn wciąż powtarza te brednie o smoku. Chłopiec w tym momencie jest tak zły i zazdrosny, że nie wytrzymuje i pokazując na maleństwo krzyknie: "A ja mam już dość tego dziecka! (...) Odeślijcie je!". Nawet czerwony smok będzie w szoku, a nasz bohater, smutny ale i rozgniewany, pomaszeruje do pokoju. Jest zły, że wszyscy biegają wokół malucha i spełniają jego zachcianki. Nawet jego wyimaginowany przyjaciel zaskarbił sobie uczucia bobasa.
  Jak zakończy się opowieść? Czy chłopiec zaakceptuje maleństwo? Dowiecie się tego, czytając tę książkę.

  Gdy na świecie  pojawia się rodzeństwo, nierzadko starsze dziecko czuje się zagubione, zazdrosne i odtrącone, a nawet niekochane. :-( Boi się, że młodszy brat czy siostra, odbiorą im miłość i zainteresowanie rodziców. Wiem coś na ten temat, bo przeżywałam to samo. Byłam bardzo zazdrosna o młodszą o sześć lat ode mnie siostrę. Niestety nikt mnie na to nie przygotował. Nikt mi nie powiedział, ze będę miała rodzeństwo, jak to teraz będzie wyglądało, dlatego biję brawo dla pomysłodawców takich książek jak ta.  
 "Kiedy smok się wprowadza ponownie" to wyjątkowa lektura, z mądrym przesłaniem zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Jest fajną pomocą do wytłumaczenia dziecku, że niedługo rodzina się powiększy o siostrzyczkę lub braciszka, który będzie potrzebował trochę większej uwagi i pomocy, ale na pewno nie zagrabi miłości do starszego dziecka. Książka mnie zafascynowała. Nawet bez tekstu, znakomite ilustracje, w genialny wręcz sposób oddają emocje, które przeżywają bohaterowie tej lektury.
 Bardzo chciałabym przeczytać pierwszą książkę o smoku: "Kiedy smok się wprowadza". Musi być równie ciekawa i wyjątkowa jak ta. W końcu dostała wiele nagród i nominacji. My też ją doceniliśmy, dlatego zaopatrzymy się w nią w bliżej nieokreślonej przyszłości...










Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję










































10 komentarzy:

  1. Genialna książka ! :D Taka prawdziwie animowana i przyjazna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne ilustracje! Moja Laura boi sie smoków taka ksiażeczka może odmieniłaby to zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Ja się w ilustracjach zakochałam! :) A smok nie taki straszny :)

      Usuń
  3. JUż na kolejnym blogu oglądam recenzję tej książki i przyznam że podoba mi się coraz bardziej :

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas póki co odpada. Smok przyjazny, ale nie dla Tygrysa :)

    OdpowiedzUsuń