"Kalafiornia. Mon Amour", Agata Widzowska

 "Kalafiornia. Mon Amour" autorstwa Agata Widzowska, wydana przez Wydawnictwo Dreams [ #współpracabarterowa], to ciepła, mądra i niezwykle wciągająca opowieść o codzienności, która w obliczu kryzysu nabiera zupełnie nowego znaczenia.



Poznajemy 11-letnią Zoję, mieszkającą z rodziną w starej, dwupiętrowej kamienicy na Dolnym Śląsku. Dziewczynka obserwuje swoich sąsiadów, choć tak naprawdę niewiele o nich wie – nie zna ich imion ani historii, dlatego nazywa ich według numerów mieszkań. 


Każdy z nich jest inny: zapracowani Jedynkowie, zaradny dozorca spod Dwójki, tajemniczy Pan Szóstka z psem Taranem czy artystyczna dusza spod Dziesiątki. Wśród nich jest też ktoś szczególny – piętnastoletni chłopiec z mieszkania numer siedem, któremu Zoja nadaje imię Fito.


Życie w kamienicy toczy się spokojnie aż do momentu, gdy na parterze ma powstać tytułowa Kalafiornia – restauracja serwująca dania z kalafiora. Pomysł budzi mieszane uczucia mieszkańców, ale prawdziwa próba nadchodzi dopiero wraz z gwałtownymi opadami i zagrożeniem powodzią. W obliczu niebezpieczeństwa sąsiedzi zaczynają sobie pomagać, poznają się bliżej i odkrywają, jak wiele mogą dla siebie znaczyć.



To książka, która w lekki i przystępny sposób łączy humor z ważnymi tematami. Znajdziemy tu nie tylko ciekawą historię i sympatycznych bohaterów, ale także praktyczne wskazówki dotyczące radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych, takich jak powódź. Całość dopełniają czarno-białe ilustracje, które dodają uroku i podkreślają klimat opowieści.
Największą siłą tej książki jest jej przesłanie – przypomina, że często nie znamy ludzi, którzy mieszkają tuż obok nas, a przecież w trudnych chwilach to właśnie oni mogą stać się naszym największym wsparciem.



To pięknie wydana, wartościowa i bardzo przyjemna w odbiorze lektura – idealna zarówno dla młodszych czytelników, jak i dorosłych. Czyta się ją szybko, ale zostaje w pamięci na długo. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć.



Za egzemplarz dziękujemy Wydawnictwu Dreams

Komentarze

Prześlij komentarz