wtorek, 6 czerwca 2017

"Małe psoty Wielkich Świętych", M. Massen-Zajączkowska, Wyd. Promic


Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądało życie znanych Wam Świętych, lub Waszych Świętych patronów - imienników, zanim zostali wyniesieni na ołtarze? Może trochę sprecyzuję: czy myśleliście o tym, jakimi byli dziećmi? Bo oczywiście dziećmi byli, choć pewnie nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, nie myśleliśmy o tym, lub po prostu nas to nie interesowało. Przyznam, że sama jakoś nigdy nie zagłębiałam się aż w tak odległą przeszłość Świętych. Dla mnie zawsze to były d o r o s ł e dostojne postacie, z poważnymi twarzami i oczami skierowanymi ku niebu. No i oczywiście z aureolą nad głową. Nie myślałam o Nich, jako o dzieciach, a wielka szkoda, ponieważ dzieciństwo wielu z Nich było bardzo ciekawe. A czy wiecie, że wśród Świętych są tacy, którzy w dzieciństwie mieli wiele za uszami i potrafili nieźle nabroić? Poważnie! Takim urwisem był mały Franciszek z Asyżu, znany nam jako św. Franciszek, ten, który rozumiał mowę zwierząt, pokorny i skromny braciszek, który nade wszystko miłował Pana Boga. Wiem, trudno w to uwierzyć, jednak tak było naprawdę. Właśnie o małym Franciszku, jak i innych wtedy małych, dziś Wielkich Świętych jest książka od Wydawnictwa Promic, pt. Małe psoty Wielkich Świętych", autorstwa Marioli Maassen- Zajączkowskiej.

 Opowieść o dzieciństwie św. Franciszka rozpoczyna tę książkę. Młody Franciszek pochodził z dobrej rodziny kupieckiej. Był on żywym dzieckiem, bardzo lubianym wśród kolegów. Był też niezłym urwisem i psotnikiem, przez co nierzadko jego mama załamywała ręce, martwiąc się, co też z niego wyrośnie (martwiła się niepotrzebnie, jak wiecie :) ). Choć chłopiec lubił psoty i żarty, był dobrym i uczynnym dzieckiem. W książce dowiemy się, jak zatroszczył się o dzikiego psa, który był ranny. Już wtedy dobrze rozumiał zwierzęta i w ogóle się ich nie bał. Franciszek nada mu imię Cezar, a pies okaże się jego najwierniejszym przyjacielem i kompanem.


Kolejnym bohaterem jest Janek, czyli św. Jan Maria Vianney. Ten Święty, który jest patronem kapłanów, już jako młody chłopiec żarliwie się modlił. Wielką czcią i miłością darzył Maryję. Od mamy dostał jej niewielką drewnianą figurkę, z którą nigdy się nie rozstawał. Zasypiał z nią nawet, chowając ją pod poduszką. Chłopiec od uciekał od wspólnych rodzinnych modlitw, aby samemu wielbić Boga podczas głośnej modlitwy. Często mama miała o to do Janka pretensje. Chłopcu przyszło żyć w ciężkich czasach, kiedy to we Francji walczono z Bogiem i Kościołem, prześladowano kapłanów i ludzi wierzących. Mimo wszystko, Jankowi udało się przystąpić do I Komunii Świętej, która była dla niego wielkim wydarzeniem. To właśnie wtedy, po tych tajemniczych uroczystościach, sąsiad rodziny Janka powiedział do jego ojca: "(...)Ani chybi będzie księdzem". Nikt nawet nie przypuszczał wtedy, że jego słowa się sprawdzą.


W kolejnym opowiadaniu poznamy braci, których łączyła wyjątkowo silna więź. To Konstantyn i Michał, dzisiaj znani jako Święci Cyryl i Metody. Chłopcy uwielbiali przyrodę i konne przejażdżki, byli bardzo mądrzy. Podczas zabaw, wymyślili alfabet do nowego pisma, które Konstanty mógłby wprowadzić w kraju, w którym ludność nie zna Pana Boga i w tym języku głosić Ewangelię. W późniejszym życiu staną się wielkimi ewangelizatorami słowiańskiej części Europy.
 

 W ostatnim opowiadaniu, poznamy małego Ferdynanda, który został obdarzony "bystrym okiem". Czy domyślacie się może, na kogo wyrósł ten chłopiec? Który Święty ma tak dobry wzrok, że potrafi dostrzec każdą zgubę? Tak, to nikt inny, jak św. Antoni z Padwy! I to opowiadanie jest wyjątkowo ciekawe, ale nie zdradzę szczegółów.

 Tę książeczkę warto przeczytać. Jest piękna i wyjątkowa. Dzięki niej poznajemy historię z dzieciństwa Wielkich Świętych. Ich postaci mogą być wzorem do naśladowania, jak i dowodem na to, że w każdym z nas drzemie iskierka świętości. Może jest niewidoczna, może gdzieś ukryta, ale na pewno jest i warto jej poszukać. Bardzo możliwe, że odmieni nasze życie na lepsze i piękniejsze, bo pełne miłości do Boga i drugiego człowieka...

 Na szczególną uwagę zasługuje piękna twarda oprawa ze złotymi zdobieniami, a także śliczna szata graficzna. Tekstu jest dużo, to prawda. Jest on jednak tak interesujący, że można z nim uporać się bardzo szybko. Cała książka jest niewielkiego kwadratowego formatu.

 Okres komunijny trwa, może warto podarować dziecku wyjątkowy prezent, odpowiedni do tej okazji, np. książkę, która przybliży dzieciom postacie świętych? Ja preferuję takie prezenty dla dzieci i szczerze polecam!



Książkę znajdziecie tutaj ---> KLIK


10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa i mądra książeczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna sprawa dla rodziców i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokladnie tak. Rodzice też mogą ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Polecam myślę, że historyjki go zainteresują.

      Usuń
  5. Świętej Elwiry chyba nie było ;) Ale książeczka faktycznie inspirująca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie ilustrowane. Świetna sprawa.

    OdpowiedzUsuń