czwartek, 16 marca 2017

Linda Green,"I wtedy to się stało" powieść o sile prawdziwej miłości

Każda z nas marzy o wielkiej miłości. Gdy stajemy na ślubnym kobiercu marzymy o tym, aby szczęście trwało wiecznie a miłość nie wygasła. Wypowiadamy słowa przysięgi, często nie zdając sobie sprawy z jej głębi. Skoro się kochamy, to czego chcieć więcej? Wspólne życie się zaczyna. Żadne choroby, żadna bieda. Jesteśmy razem i zawsze będziemy, cokolwiek by się nie działo. Wiele par uważa, że razem pokonają przeciwności losu, ze wszystkim sobie poradzą. Jednak rzeczywistość weryfikuje te przekonania. "Życie to nie bajka", znana maksyma, jednak prawdziwa. Niektórym osobom nawet do głowy nie przyjdzie, że będą musiały wywiązać się ze złożonej obietnicy...



Chciałabym dziś opowiedzieć o książce, którą właśnie skończyłam czytać. Mam na myśli "I wtedy to się stało" autorstwa Lindy Green. Jest to powieść o wielkiej miłości. Uczuciu, które w jednej chwili wystawione zostaje na ciężką próbę. To książka o poświęceniu, o tym, ile człowiek jest w stanie znieść i z jakimi problemami się mierzyć, gdy prawdziwie kocha. Wzruszająca i dająca do myślenia. Skłania do refleksji.

Opis z okładki zwrócił moją uwagę:

"Mel Taylor już jako trzynastolatka poznała miłość swojego życia. Dwadzieścia lat później nadal kochs Adama, ma wspaniałą córkę, świetą pracę i wspaniały dom. Cieniem na tym pozornie idealnym życiu kładzie się ponury sekret z przeszłości i poczucie, że jej szczęście nie będzie trwało wiecznie. Chociaż Adam powtarza żonie, żeby żyła teraźniejszością i nie martwiła się o przyszłość, Mel nie może się pozbyć najgorszych przeczuć. Nie chce nawet świętować ich dziesiątej rocznicy ślubu, by nie kusić losu. Okazuje się, że kobieca intuicja to potężna siła, a wkrótce Mel musi zdecydować, o czyje szczęście powinna najpierw zawalczyć".

Lektura zapowiadała się obiecująco.  Oto dwoje kochających się ludzi, szczęśliwi małżonkowie i rodzice. Gdy ich znajomi się rozwodzą, rodzice żyją z sobą, a jakby obok siebie, miłość wygasa, oni nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Są tak idealni, że aż trudno w to uwierzyć. Jednak Mel to kobieta bardzo przezorna. Nie może w pełni cieszyć się swoim szczęściem, ponieważ boi się, że stanie się coś złego. Nie chce kusić losu, dlatego ich dziesiątą rocznicę ślubu chce świętować w gronie najbliższych, bez żadnych szaleństw. Natomiast Adam to optymista. Bez wiedzy żony zorganizował przyjęcie-niespodziankę dla rodziny i przyjaciół. Kupił nawet żonie piękną suknię. Niestety w dzień poprzedzającym ich święto,  mężczyzna ulega wypadkowi w pracy (pracuje w muzeum) i zapadł w śpiączkę. Nie ma z nim kontaktu. Kiedy lekarze przekonują Mel, że nie mogą nic więcej dla niego zrobić i nie zapowiada się na poprawę jego stanu zdrowia, kobieta na przekór wszystkim zabiera męża do domu i postanawia sama się nim zająć. Nie chce oddać go do domu opieki, jak radzą jej inni. W jednej chwili ich idylla runęła jak domek z kart, a kobieta musi poświęcić bardzo wiele dla dobra męża. Wierzy, że dawny Adam do niej wróci.

Jestem pełna podziwu dla Melanie, dla jej siły, uporu. Postawiła wszystko na jedną kartę. Zrezygnowała z pracy, którą kochała i świetnie rozwijającej się kariery zawodowej, żeby opiekować się mężem. Zabrała go do domu, nauczyła się jak go pielęgnować i o niego dbać. W drobnym ciele taka siła! Nie poddawała się, szukała pomocy, każda najmniejsza poprawa była dla niej powodem do wielkiej radości. Z czasem Adam zaczyna mówić, uczy się chodzić.To nie jest jednak ten sam mężczyzna. Dopiero po jakimś czasie Mel rozumie, że "tamten"Adam nigdy już nie wróci. Gdy pogodziła się z tym faktem i pożegnała z przeszłością poczuła się lepiej, zrzuciła z ramion wielki ciężar, który przygniatał ją od dłuższego czasu.

Książka jest podzielona na części,  w których pewne rozdziały są pisane naprzemiennie z punktu widzenia Mel i na początku Adama (do chwili wypadku). Natomiast później są to opisy z perspektywy Adama w stanie śpiączki co czuje, o czym myśli.A raczej co może czuć,  to są tylko przypuszczenia. Autorka na końcu powieści zaznaczyła informacje o przebiegu akcji. Nie są oznaczone nagłówkiem "Adam", które miały rozdziały przed nieszczęśliwym wypadkiem oraz po tym, jak mija amnezja pourazowa mężczyzny. Melanie wyobrażała sobie, jak przez ten okres mąż by się czuł, co by myślał. Pomagało jej to, aby Adam nadal "żył" w jej umyśle. Był tym samym Adamem sprzed wypadku.

 To nie tylko powieść o miłości. Linda Green porusza temat zjawiska śpiączki. Co się dzieje z człowiekiem, co może czuć, czy w jakiś sposób ma kontakt z rzeczywistością, czy słyszy i odczuwa mimo braku reakcji ze strony jego bezwładnego ciała. Powieść jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Oparta na przeprowadzonych wywiadach z rodzinami osób, które zapadły w śpiączkę oraz materiałach zebranych do reportażu. Natomiast cała fabuła jest fikcyjna.

Na długo zapamiętam tę książkę. Wywarła na mnie duży wpływ i bardzo poruszyła. Dała też do myślenia. Życie jest ulotne. W każdej chwili może stać się coś niespodziewanego, coś strasznego. Dlatego trzeba doceniać to, co się ma. Żyć i kochać, aby niczego nie żałować. Dopiero gdy coś lub kogoś stracimy, wtedy zdajemy sobię sprawę, że to odeszło bezpowrotnie. Marnowaliśmy czas, który nam dano.
 Ta książka poruszyła moje wewnętrzne struny. Przywołała bolesne wspomnienia. Mimo wszystko, chciałam ją przeczytać do końca. Nie mogłam przerwać i odstawić jej na półkę. Musiałam wiedzieć...
Niestety ja również niespodziewanie straciłam bardzo bliską mi osobę. Odeszła na zawsze. Bez zapowiedzi, ot jedna chwila i już jej nie ma. Ale była. Choć z zewnątrz trochę podobna do mnie, to jednak zupnie inna w środku. Młodziutka, pełna życia nastolatka. Dwie godziny wcześniej z nią rozmawiałam, śmiałam się i dokazywałam. A potem jej nie było. Tragiczny wypadek odebrał mi moją siostrę...Gdybym tylko wiedziała... W tym roku minie dziesięć lat...

Książka dla mnie samej dała mocny przekaz,  jak bardzo cenna jest każda chwila i wywarła ogromne wrażenie. Naprawdę polecam...

18 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, z chęcią po nią sięgnę.

    Bardzo bardzo mi przykro z powodu twojej siostry :( Straszna tragedia :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Przeczytaj,naprawdę warto...

      Usuń
  2. Ważny przekaz ze sobą niesie. Dorzucę tą pozycję do listy książkowych marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie przeczytałabym tą książkę, bo mówi o miłości, którą bardzo cenię. Ludzie potrafią być egoistyczni, rozstać się z powodu głupiej kłótni albo dlatego, że zaczyna robić im się w związku niewygodnie. Fajnie byłoby przeczytać książkę, która pokazuje całkiem inną rzeczywistość- tą lepszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Prawdziwy przykład Miłości, która wszystko przetrzyma i przetrwa wszystko!

      Usuń
  4. Niestety znam kilka osób, które cierpią na podobna przypadłość co główna bohaterka. Lubią sobie na sile szukać zmartwień zamiast cieszyć się życiem i jak na złość te zmartwienia się znajdują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zdarzają się takie osoby. Na początku stronic Mel zaczęła mnie denerwować trochę tą swoją przezornością i szukania nieszczęscia za każdym rogiem. Dopiero później, po wypadku zaczęłam ja doceniać i podziwiać.

      Usuń
  5. Wartościowa książka. Jest w mojej bibliotece, więc z pewnością do niej sięgnę.
    Bardzo mi przykro z powodu tragedii w Twojej Rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam tę książkę. Tym bardziej, że nie jest to żaden ckliwy romans, tylko powieść o prawdziwej Miłości.
      Dziękuję...

      Usuń
  6. Hm , musiałabym raz zrobić coś dla siebie i przeczytać książkę inna niż te dla dzieci . Ta propozycja mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapisuję do przeczytania :) Choć do takich pozycji trzeba odpowiedniego nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zupełnie nie mój klimat. Tego typu książki mnie nie kręcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje upodobania :) Mniw akurat poruszyła.

      Usuń
  9. Brzmi super, lubię takie książki, muszę po nią sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podobała, choć przyznam, że na początku główna bohaterka mnie draźniła,ten jwj pesymizm.Ale później zachodzi w niej przemiana...

      Usuń